Z Aten do Koryntu i Argolidy

ARGOS ZNACZY NIZINA. Nizinną drogą przybywamy po 7 kilometrach do Tyrynsu, ponoć najstarszego miasta greckiego, raczej kolonii Myken, w której siedział może syn królewski, sądząc z rozmiarów pałacu. Losy Tyrynsu, związane z losem Myken i Argos, krzyżowały się uparcie. Badania archeologiczne — które zaczął Schliemann w 1884 roku, nie są jeszcze definitywnie ukończone — wykazały systematyczną zabudowę dworskiego obszaru Tyrynsu między XX a XII wiekiem p.n.e. W tych czasach Argos był słabszy i równie w okresie najazdu Dorów Tyryns zachował niepodległość. Ale nowa dorycka dynastia Temenidów w Argos nie mogła znieść samodzielności tyryńskiego sąsiada. Około 1100 roku p.n.e. pałace Tyrynsu uległy zagładzie. Miasto się odrodziło, ale jego blask zszarzał. Już w czasach, gdy tyran Fajdon w połowie VII wieku p.n.e. wprowadził w Grecji monetę i obrót pieniężny, Tyryns był nic nie znaczącą dziurą. Gdy jednakże butne Argos wdało się w VI wieku p.n.e. w niefortunne wojny ze Spartą, Tyryns znowu się ożywił i miał nadzieję wziąć odwet na złym sąsiedzie przy pomocy sąsiada sąsiadów. Lecz wojna Myken i Tyrynsu przeciw Argos zakończyła się w 468 roku p.n.e. wyburzeniem obu miast przez zwycięzcę. Z tej powtórnej katastrofy Tyryns nie podniósł się już nigdy, choć wieś na jego miejscu istniała jeszcze za bizantyńskich czasów.
Dzisiaj mury cyklopie Tyrynsu, średnio 9 metrów grube, oglądamy z nie mniejszym podziwem niż starożytni; ruiny pałacu stoją na terenie prawie płaskim, to tłumaczy masywność murów i innych urządzeń obronnych. Możemy w Tyrynsie obejrzeć dokładnie ruiny pałacu, ale bledną one wobec mykeńskiego akropolu. Natomiast dwu Galerii, długich cennych korytarzy, które służyły mieszkańcom Tyrynsu za magazyny już przed trzema tysiącami lat, nie zapomni nikt, kto nimi raz szedł pod cyklopim sklepieniem. Tak samo jak nie zapomni przemyślanej kombinacji z wewnętrznymi murami, pozwalającymi na odparcie wroga nawet z wnętrza twierdzy. Tak więc Tyryns poważnie uzupełnia naszą znajomość cywilizacji mykeńskiej.

NEAPOL NA ZIEMI GRECKIEJ. Bardzo niedaleko za Tyrynsem zaczynają się już wille i ogrody miasta Naupilon (Nafplion) sięgające swą przeszłością argiwskich, rzymskich i bizantyńskich czasów, które swój rozkwit zawdzięczało panowaniu weneckiemu. Przez długi okres (w latach 138-1540 i 1686-1717) Nauplion był stolicą posiadłości weneckich we wschodniej części Morza Sródziemnego. Wielkie dni Nauplionu przyszły jednak dopiero na XIX wiek, gdy stał się pierwszą prowizoryczną stolicą Grecji nowoczesnej. Za weneckich czasów Nauplion nazywał się „Napoli di Romania”. Ten grecki Neapol odwiedził i opisał Słowacki.
Na Akronauplii, na wysepce Burzi zamykającej wjazd do portu i na potężnym wzgórzu Palamidi pobudowali Wenecjanie twierdze, baszty, bastiony. W sumie 7 fortów, tworzących „linię Sagredo”, system umocnień otaczających całe Napoli di Romania. Wenecki generał Sagredo kochał antyk i nazwał barbakany imionami Achillesa, Temistoklesa itp. Jeden z tych obiektów, fort Miltiadesa, zachował się całkiem nieźle. Dziś można zwiedzać owe rozbudowane fortyfikacje, połączone podziemnym, częściowo do dziś używanym przejściem od centralnego fortu na Akronauplię. Stara warownia to dziś stylowa dekoracja, a srogą Burzi oddano w pacht hotelowi dla eleganckiego świata.
Gdy Wenecjan po długim oblężeniu zwyciężyli Turcy, kościół na Palamidi znów się stał meczetem (Turcy dwukrotnie wydzierali Nauplion Wenecjanom). Tak trwało do roku 1822, gdy miasto wstępnym bojem wzięli powstańcy. Nauplion stał się prowizoryczną stolicą, zwołano do niego greckie Zgromadzenie Narodowe, które obradowało w jednym z byłych meczetów, otworzono pierwsze nowogreckie gimnazjum. Tutaj w Nauplionie 8 stycznia 1828 roku, Joanis Kapo d’istrias zaczął rządy jako pierwszy prezydent Grecji i tutaj, w Nauplionie, u progu kościoła św. Spirydona, został zasztyletowany 9 października 1831 roku. 25 stycznia 1833 roku wjechał do Nauplionu Otton bawarski, nowo wybrany król Helienów. Po roku przeniósł się do Aten i Nauplion znowu stał się miastem prowincjonalnym. Obecnie jest stolicą nomosu Argolis. Miasto liczy blisko 11 tysięcy mieszkańców.
Oglądamy Wuleftikon, ów meczet zamieniony w gmach pierwszego parlamentu: szacowna dla Greków pamiątka. Oglądamy na przedmieściu Prania wykutego w skale przez pana Siegla z Monachium lwa ku czci królewsko-bawarskich feldjegrów, poległych w walce z „bandami”: mniej szacowna pamiątka. Oglądamy też muzeum z zabytkami z epoki mykeńskiej i tak że pomnik Filhellenów w śródmieściu, blisko centralnego Platia Sindagma.
Przede wszystkim krążymy po uliczkach miasta, które od dawna jest ciche, delikatne, ale zachowało uroki miasta staromodnego, spatynowanego. Nauplia jest dość ożywionym portem, eksportuje bawełnę, tytoń, rodzynki. Ruch w porcie nie odbiera sennego wdzięku bocznym ulicom, zacisznym, urokliwym pałacykom otoczonym ogródkami, białym domkom i kamieniczkom.
Na naszej trasie oczekuje nas jeszcze tylko jedna miejscowość, ale za to jaka: Święty Okręg Asklepiosa w Epidauros, z jego teatrem i stadionem.