Z Aten do Koryntu i Argolidy

AGAMEMNONA PAŁAC I GRÓB. Na wysokiej górze, otoczonej dolinami, nad którym wznoszą się wieńcem góry jeszcze wyższe, stoją ruiny grodu i pałacu w Mykenach, zdolne po tysiącach lat budzić uczucia tak żywe, jak gdy patrzymy na Wawel lub Kreml. Mitologiczna dynastia Atrydów panowała nad Argolidą za czasów wojny trojańskiej, a więc pareset lat przed Homerem, który uwiecznił cywilizację achajską, jak późniejsi tragicy uwiecznili pamięć o wielkości i zbrodniach mykeńskich Atrydów. Na tym miejscu, na którym siedzieli najpierw na pół mityczni Pelazgowie, a później minojscy kolonizatorzy, osiedlili się około 2000 roku p.n.e. Achajowie. W czasach wojny trojańskiej, za króla Agamemnona, osiągnęli oni zenit swej siły i chwały. Inwazja Dorów zniszczyła achajską Argolidę. Podróżnik Pauzaniasz w II wieku ne. ogląda Mykeny prawie już takie, jak my 1800 lat po podróży Pauzaniasza.
Zwiedzanie ruin Myken jest ogromnym przeżyciem, nie tylko dlatego, że w kulturze europejskiej nadal żyją tradycje Atrydów, wciąż jeszcze na nowo dostarczające wątków pisarzom, i nie tylko pisarzom, i nie tylko dlatego, że imiona Agamemnona, Klitajmestry, Elektry, Orestesa, Ajgistosa są na równie znane, jak naszych własnych bohaterów. Ruiny Myken uzmysławiają z całą wizualną siłą świetność tej kultury, która umarła, a jednak, dzięki podziemnym grobom kopułowym (bolasom); dzięki murom cyklopim i zarysom pałaców, trwa nadal.


Zespół zabytkowy Myken składa się z trzech odrębnych formacji, z których turyści zwiedzają zazwyczaj dwie. Na wyniosłym akropolu mykeńskim, obwiedziony murem, stał pałac królewski wraz z przynależnymi doń budowlami, a także — zbudowaną w VII wieku p.n.e. — świątynią i nekropolem. Miasto rozbudowało się u stóp królewskiego wzgórza, ale nic zeń nie pozostało, prócz nędznych resztek murów z czasów hellenistycznych. Brama Lwów, przez którą wchodzimy na akropol, pochodzi mniej więcej z XV wieku p.n.e. i należy do najczcigodniejszych zabytków wczesnej kultury śródziemnomorskiej. Tylko Lwia Brama w hetyckiej stolicy Hattusas (w sercu Azji Mniejszej) może się równać wiekiem, choć nie artystycznym poziomem z bramą mykeńską. Ruiny pałacu pochodzą z czasów Atrydów, natomiast ruiny świątyni Ateny należą do epoki Grecji archaicznej (VII w. p.n.e.), jakkolwiek wznoszą się na fundamencie świątyni z czasów homeryckich, a te na jeszcze starszych fundamentach. Zejście wydrążoną w skale sztolnią (101 stopni) sprowadza do cysterny, do której wody dostarczał podziemny rurociąg z odległego o 380 metrów, a położonego na wysokości 291 metrów, źródła Perseja. Było to świetne osiągnięcie techniczne z XII wieku pne., które zapewniało Mykenom zaopatrzenie w wodę i możliwość przetrwania nawet długiego oblężenia. Gdy minęliśmy już Bramę Lwią, dostrzegamy w dole po prawej stronie okręg grobów królewskich. Dzisiaj puste, one ta właśnie odkryły 6 grudnia 1876 roku Henrykowi Schliemannowi swe tajemne wnętrza, skarbów pełne. Schliemann, który pierwszy zaczął kopać w Mykenach w sierpniu 1876 roku, wziął ten mykeński zespół grobów szybowych za grobowce Atrydów z czasów wojny trojańskiej. Złotą, najbardziej wyrazistą z masek grobowych, uznał za maskę pośmiertną Agamemnona, króla królów. Schliemann pomylił się tak samo w Troi, uważając skarb, który tam odkrył, za „skarb Priama”. Opętany wizją homerycką, Schliemann nieraz się mylił, a sugestie jego chwytał cały świat. Do dzisiaj żyjemy pod urokiem Schliemanna, choć ustalono niezbicie, iż skarby z nekropolu mykeńskiego jedyne w świecie egejskim nie rozkradzione przez rabusiów grobów — pochodzą z czasów przedhomeryckich, z wieków XVII-XIV pne., i że przynależą władcom, których imion nie znamy.
W dole, paręset metrów od akropolu, znajduje się wydrążona w podgłębiu niewysokiego wzgórza ogromna, stożkowata komora na planie koła, z małą boczną komórką w głębi. Budowla cyklopia, olbrzymie, obciosane bloki kamienne, sklepione nad pustą dzisiaj wielką jamą. Jest to tzw. Grób Agamemnona, o którym uczniowie w Polsce dowiadują się z genialnego wiersza Słowackiego. Autor Podróży na Wschód zwiedził Mykeny 19 września 1836 roku i nie miał wątpliwości, że grób jest grobem, i czyim. Ale uczeni potem wątpliwości mieli. W grobowcu dopatrzyli się skarbca, „skarbca Atreusa”. Dzisiaj wróciliśmy do przekonania, że to jednak był grobowiec. Grób Agamemnona jest nie mniej sławny niż Lwia Brama, ale w okolicy odkryto jeszcze osiem innych grobów kopułowych, każdy godzien uwagi. Te groby mają swoje umowne nazwy, jak Grób Lwi, Grób Cyklopów, Grób Geniuszów i inne. Odkryli je następcy Schliemanna, który w Mykenach pracował stosunkowo krótko, ustępując miejsca Grekom Stomatakisowi i Cundasowi, a następnie archeologicznym szkołom brytyjskim i greckiej w Atenach. Prace archeologiczne prowadzi się właściwie do dzisiaj, jakkolwiek nadzieje na większe odkrycia są już nikłe. Ostatniego dokonał prof. Papadimitriu w 1953 roku, znajdując wyroby ze złota, wazy etc. w jednym z grobowców. Grobowców tych jest ponad 100, ale to skromne jamy grobowe. Ogółem rozróżniamy w nekropolo Myken 5 rodzajów grobów, od całkiem prymitywnych do kunsztowną sztuką architektoniczną pobudowanych grobów kopułowych.
Wracamy do najbliższej miejscowości, która jest oddalona o 4 kilometry od terenu wykopalisk. Jeszcze onegdaj nazywała się Charwati i dopiero od niedawna przemianowano ją na Mikini. Główny hotel w Mikini nazywa się „Pod Piękną Heleną”, nazwa jakoś bezpieczniejsza niż odwoływanie się do krwawych dziejów Pelopidów i Atrydów. Z Mikini droga schodzi w dół ku Zatoce Argolidzkiej i przed nami Argos dorycki, zwycięzca nad achajskimi Mykenami i Tyrynsem.
Argos to przede wszystkim miasto żywe, współczesne (20 tys. mieszkańców), największe w nomosie Argolis. Tutaj odbyło się 12 grudnia 1821 roku pierwsze posiedzenie pierwszego zgromadzenia narodowego wyzwolonej Grecji. Jak wszędzie na ziemi greckiej — historia nowa splotła się od razu ze starą — deputowani siedzieli na ławach antycznego teatru, wkomponowanego kunsztownie w zbocza miejscowego akropolu i świetnie zachowanego. Miejsc w nim było na 20 tysięcy widzów! Z ruchliwego, nowoczesnego rynku idziemy zwiedzać antyczną agorę, obejrzeć świetne rzymskie termy, zajrzeć do ruin odeonu i wprost z najwyższych rzędów teatru podjąć wejście na Akroargos, w czasach starożytnych nazywany Larissa, w średniowieczu przemianowany na Kastro. Potężne mury z czasów weneckich, imponująca ruina, uzmysławia, jak silny potrafił być feudalizm wenecki. W połowie drogi mijamy jakiś klasztor, a wyżej, na przełęczy między Akraargos a drugim akropolem, zwanym Aspis, ślady nekropolu z mykeńskiej epoki.