Z Aten do Koryntu i Argolidy

KORYNT I KORYNTIANKI. Miasto Korynt uległo w 1928 roku kompletnemu zniszczeniu na skutek trzęsienia ziemi i zostało odbudowane jako standardowe małe miasto (obecnie liczy 22 tys. mieszkańców). Ale jest to Nowy Korynt, bo Korynt Stary uległ złemu losowi w 146 roku p.n.e., gdy go z rzymską dokładnością zrównał z ziemią konsul Lucius Mummius, nieokrzesany żołdak. Imperium trochę się wstydziło tego czynu, toteż Juliusz Cezar nakazał miasto odbudować. Środków materialnych i energii nie zabrakło, wkrótce więc powstał w miejsce dawnego nowy Korynt, świetne, podromanizowane miasto, stolica prowincji prokonsularnej Achaja, ważny cel propagandy misyjnej apostoła Pawła, i w ogóle prawie stolica rzymskiej Grecji. Ale i to miasto nie przetrwało, już w III wieku n.e. zniszczyły go hordy Herulów, a potem, kto tylko szedł na Peloponez, plądrował i rabował, co się tylko dało i póki było co. Za Franków, Wenecjan i Turków już tylko twierdza na wysokim Akrokoryncie miała znaczenie. Dopiero w roku 1896 amerykańscy archeolodzy zaczęli odkopywać i odsłaniać nikłe resztki. A przecież stary Korynt był miastem odwiecznym, jego chwałę utwierdziła dynastia Bakchladów (od 747 r. p.n.e.), a potem dynastia Kypselidów (od 657 r. p.n.e.). Dobrotliwy tyran Periander, uznany za jednego z „Siedmiu” Mędrców”, panował w Koryncie 48 lat, zasługując się miastu nie mniej niż Perykles Atenom, doprowadził do zorganizowania Igrzysk Istmijskich, choć ich inauguracji w 582 roku p.n.e. już nie doczekał. Igrzyska te miały nie tytka zasięg ogólnohelleński, ale rywalizowały nawet z Olimpijskimi. Potem długo jeszcze Korynt pławił się w spokoju, bogactwie i swobodach obyczajowych, wówczas też być może upowszechniły się specyficzne opinie o moralności korynckich dziewcząt. Przyszły gorsze lata, Korynt dostał się w tryby wojen, ale jeszcze na początku II wieku pne. miał ogromne znaczenie. Toteż tutaj, w czasie trwania Igrzysk Istmijskich Flamininus w 196 roku p.n.e. proklamował „wolność wszystkich Greków”. I nawet jeszcze za pryncypatu w 67 roku n.e., także tutaj, w odbudowanym Koryncie powtórzył Neron ów perfidny akt polityczny z czasów republiki, proklamując ponownie „wolność wszystkich miast greckich”. Potem były już same klęski…


Zwiedzamy ruiny Koryntu rzymskiego, jest tych ruin sporo, ponieważ ludy z północy Europy okazały się nieco brakorobne w niszczycielskich wysiłkach. Teren udostępniony zwiedzaniu obejmuje sporą część rzymskiego miasta, poszukiwania archeologiczne jeszcze trwają. Czołowym obiektem jest świątynia Apollina, zbudowana około 540 roku p.n.e. i odbudowywana ilekroć razy trzęsienie ziemi lub wojny wyrządziły jej szkody. Z 38 wspaniałych, monolitycznych kolumn stoi jeszcze 7. W wędrówce po rumowisku oglądamy szczątki różnych budowli, podobnych do siebie w unicestwieniu. Historycy rozróżniają forum, portyki i bazyliki, sklepy i łaźnie, świątynie i wróżbiarnie (bo w Koryncie także kwitł wróżbiarski interes), teatr i odeon — wszystko jak przystało antycznemu miastu. Muzeum, bogate w znaleziska, pozwala uporządkować wrażenia i ożywić wyobraźnię.
Z Koryntu mamy trzy wycieczki. Kto chce zażyć kąpieli na dobrze urządzonych i piaszczystych plażach, jedzie do kąpieliska Lutraki (nad Zatoką Koryncką). Eleganckich i drogich hoteli jest tu 20, sporo tańszych. Komu mało starożytności w Starym Koryncie, ten przy sarońskim krańcu Kanału zwiedza ruiny sanktuarium Posejdona i ruiny (skąpe) stadionu, służącego Igrzyskom Istmijskim. Kto wreszcie nie poleni się wejść na Akrokorynt, będzie wynagrodzony spotkaniem bardzo potężnych, wciąż jeszcze wywierających wrażenie murów obronnych, które wprawdzie zdobyli napastnicy słowiańscy w VI wieku n.e., ale które odpierały skutecznie Bułgarów w X wieku, a Frankom w XIII wieku uległy dopiero po pięcioletnim oblężeniu. Na Akrokoryncie można również obejrzeć tzw. Górne Źródło Pejrene, studnię, której wody ściągano do Dolnego Pejrenu, tryskającego w samym Koryncie. Od 1926 roku można też na Akrokoryncie obejrzeć resztki (nikłe) świątyni Afrodyty, spadkobierczyni przedhelleńskiej świątyni Astarte; w dobrych czasach miała ona pono tysiąc kapłanek, uchował się tu aż do rzymskiej epoki orientalny obyczaj „świętej prostytucji”.