Z Aten do Koryntu i Argolidy

Droga dookoła Zatoki Sarońskiej, jest obok dróg wylotowych i trasy na Delfy najważniejszą arterią turystyczną Grecji, a w swoim odcinku do Koryntu w ogóle najwięcej uczęszczaną. Gdy większość dróg w Grecji była jeszcze gruntowa, szosę do Koryntu pokrył już asfalt. Potem szosę tę poszerzono, zmodernizowano, dzisiaj aż po Kanał Koryncki, biegną krainą Megaris równoległe dwie drogi — główna, autostradopodobna i boczna, bliższa brzegom morza, która wiąże ze sobą liczne małe miejscowości i stacje klimatyczne.
Obraz komunikacji przypomina więc sieć dróg na riwierach, włoskiej czy francuskiej, również krajobrazowo jest to kraina typu śródziemnomorskiej riwiery — góry wrastają w morze, a morze porastają wyspy o bujnej wegetacji, bogatej kolorystyce, urozmaiconych i zmiennych krajobrazach — słowem, trasa świetna pod względem widokowym, która uzasadnia sławę greckiego pejzażu.

KRAINA MEGARIS. Pierwszym po opuszczeniu Attyki miastem w drodze do Koryntu jest Megara (20 tys. mieszkańców) przez nową szosę zostawiona trochę z boku. To miasteczko białych, niewielkich domków ma zamierzchłe tradycje, ale nikłe zabytki. A przecież nigdzie nie było powiedziane, że Megara musi przegrać rywalizację z nieodległymi Atenami, i że już w IV wieku pne. spadnie do roli prowincjonalnej dziury, którą sobie nawzajem będą wyszarpywać silniejsi sąsiedzi.
Za minojskich czasów Megara rozkwitła i gdy Dorowie owładnęli krainą Megaris, nie tylko nie osłabła, ale stała się jeszcze silniejszym centrum miejskim. Niejaki Teagenes zjednał sobie ludność, owładnął miastem i przez 40 lat w drugiej połowie VII w. p.n.e. był uszczęśliwiającym Megarę tyranem. Ślady wodociągu, zbudowanego za jego czasów, dostrzega i dzisiejszy turysta. Dlaczego więc Megara podupadła? Sądzić można, że zachodzi tu nadmierny upływ krwi. Megara wysilała się na zakładanie kolonii, mała Megara założyła tak wielkie kolonie, jak Selinunt na Sycylii i Chalcedon w Tracji. Ba, przewidujący koloniści megarejscy osiedlili się również nad Bosforem: i tak z mizernej Megary wyrosło pyszne Bizancjum. Ale tymczasem mała Megara stała się już całkiem malutka.


Od Koryntu dzieli nas jeszcze Istm Koryncki, wąski przesmyk łączący Peloponez z resztą Półwyspu Bałkańskiego. Świetne miejsce do obrony choć nie ocaliło Pelazgów przed Achajami, Achajów przed Dorami, Dorów przed Macedończykami itd., Bizantyńczycy wybudowali tu „linię Manuela II” w naiwnym mniemaniu, że powstrzymają napór Turecki.
Równocześnie już starożytni, chyba od tyrana Koryntu Periandra poczynając, marzyli, aby przekopać Istm i połączyć Zatokę Koryncką z Zatoką Sarońską. Niby nic, niby łatwo — nowogrecka firma w trzy lata uporała się z zadaniem, ale to było w XIX wieku, a nie dwa tysiące lat wcześniej. A wtedy, gdy Neron wziął się do dzieła i złotą łopatą pierwszą grudę ziemi z Istmu wykopał, skończyło się na tym geście. Nic nie dały wysiłki, 6 tysięcy żydowskich jeńców, przewiezionych z Judei za czasów Wespazjana. Za to gdy w 1893 roku kanał został otwarty, ruch na nim — choć kanał jest dostępny tylko dla statków do 10 tys. DWT nastał zaraz wcale żywy. Wysoko nad kanałem, u jego zachodniego ujścia, przerzucono żelazny most drogowy; kłębią się na nim turyści fotografujący kanał i siebie. Jest na co popatrzeć. Taki kanał — długości 6343 metrów, szeroki na 23 metry i 8 metrów głęboki, a werżnięty omal pionowo na głębokość do 52 metrów — to jednak rzadkość krajobrazowa.
Nie mogąc przekopać, starożytni technicy zbudowali na Istmie rodzaj wyciągu, przy którego pomocy przetransportowywali statki z jednej zatoki do drugiej, jak na szynach. Ów diolkos był wielce podziwiany, mniej używany, ale jakąś tam rolę spełniał. Podobnie jak spełniały ją masywne mury obronne, które wznieśli mieszkańcy Peloponezu broniąc się przed inwazją germańskich czy słowiańskich plemion.