Z Aten do Kerkiry

Świetne krajobrazowo i zabytkowo są okolice Janiny. Na wyspie na jeziorze Janina pięć prawosławnych klasztorów posiada freski, ikony i księgozbiory. Naciekowa jaskinia Terama, zaledwie 4 kilometry za miastem, wytrzymuje porównanie ze znanymi stalaktytowymi grotami w Słowacji. W odległości 20 kilometrów na południe od Janiny znajduje się wspaniały zabytek antycznej Grecji, nieoczekiwany w tych stronach, będący przecież daleką, półbarbarzyńską peryferią Grecji klasycznej: sanktuarium Zeusa w Dodoni (staroż. Dodana) z ruinami teatru helleńskiego naprzeciw skalnej ściany szczytu Tomaros (1980 m).
Teatr ów powstał na początku III wieku p.n.e. za rządów króla Pyrrusa, w dwudziestoleciu największego rozkwitu epirockiego królestwa. Potem go przerobiono na teatr rzymski, potem zamieniono na stadion sportowy, potem popadł w ruinę, z której go obecnie wydobyto. Obok teatru w Epidauros w Atenach i na Thasos, należy do teatrów antycznych wywołujących największe wrażenie. W pobliżu resztki zabudowań, poświęconych Zeusowi i miejscowej bogini Dione. Przy świątyni urzędowali bosi kapłani – wróżbici, wyrocznia dodońska zbyt była daleko, by mogła rywalizować z delficką; ale zdarzało się, że poszczególne ważne osobistości chętniej się do jej przepowiedni uciekały i więcej jej wierzyły. W Dodani wróżono ze szmeru wody wypływającej ze świętego miejscowego źródła, z szelestu liści dębowych, z lotu gołębi, a także chrzęstu żelaznego łańcucha i z dźwięku brązowych mis. Sposoby były prymitywne, ale wyrocznia ostrożna. Naraziły się jednak Rzymianom, którzy krótki z nimi zrobili porządek. Dodona zniknęła — dopiero w 1873 roku zidentyfikowano jej miejsce i dokopano się do zabytków – w znacznej mierze dzięki zdobywcy Janiny, archeologowi-amatorowi Mineyce. Dopiero po drugiej wojnie światowej zabrano się do systematycznej penetracji archeologicznej całego terenu.


Janinę dzieli od nadmorskiej Igumenicy 103 kilometry świetnej szosy przez kraj Thesprotia, którego Igumenica jest stolicą. Igumenica to mały porcik, pozornie całkiem na uboczu, a jednak węzeł komunikacyjny, jeden z ważniejszych na Bałkanach. Tradycje tego szlaku komunikacyjnego sięgają III wieku pne. Jeszcze z głębi Ilirii znad Dunaju napływały hordy barbarzyńców, gdy kohorty rzymskich legionów święciły zbudowanie drogi, która przecinała dawne macedońskie obszary. Drogę nazwano Via Egnatia, ponieważ zaczynała się symbolicznie w italskim mieście Egnatia, w którym kończyła się Via Appia. Nowa droga miała podstawowe znaczenie, łącząc ważne centra rzymskiego życia i ekspansji rzymskiej. Zaczynała się faktycznie w porcie Dyrrachium, skąd biegła prosto na wschód przez Lichmidos do macedońskiej Tessaloniki i dalej przez Trację do Bizancjum, które pomału, lecz systematycznie nabierało podstawowego znaczenia dla całej wschodniej połaci rozrastającej się rzymskiej republiki. W następnych wiekach rosło znaczenie komunikacyjne Via Egnatia, w epoce późnego Cesarstwa była to bodaj najważniejsza z dróg, łączących Zachód ze Wschodem. Potem znaczenie jej upadło, gdy kto inny władał w Konstantynopolu, a kto inny w Rzymie, i gdy drogi lądowe przecinały ludy i państwa, wrogie obu ośrodkom. Podupadła, ale nie poszła w zapomnienie, gdyż prawa geografii są trwałe. Dzisiaj dawna trasa odzyskuje swe znaczenie i choć nie nazywa się już Via Egnatia, chętnie do dawnych tradycji nawiązuje.
Nawiązuje zresztą z dużymi poprawkami. Linie graniczne wewnątrz Półwyspu Bałkańskiego zmuszają do naginania tej arterii stosownie do politycznej koniunktury. Dyrrachium to albański port Durres, a Lichmidos to macedoński Ochrid nad jeziorem tejże nazwy. Albania wciąż się izoluje, a ruch między Grecją a Macedonią ma kierunek południkowy. Znalazła się jednak rada: ożywioną komunikację statkami i promami skierowano z Włoch bardziej na południe, bezpośrednio do Grecji — z Brindisi cieśniną między Kerkyrą a Albanią właśnie do Igumenicy. Z czasem — i to, być może, już nie bardzo odległym — Igumenica stać się może punktem wyjścia tranzytowej autostrady, która przez Janinę, Saloniki i Trację dotrze do starożytnego Bizancjum, czyli średniowiecznego Konstantynopola, czyli nowoczesnego Istambułu.
Igumenica liczy 6 tysięcy mieszkańców i leży nad dogodną zatoczką. Rozbudowa małego portu jest projektowana. Na razie najważniejsze tu są promy: do Włoch oraz na Kerkirę, już stąd nieodległą (18 mil morskich), prom płynie dwie i pół godziny.