Z Aten do Kerkiry

Podróż z Aten statkiem przez Kanał i Zatokę Koryncką ma ogromne walory krajoznawcze, bywa porównywana z podróżą przez fiordy Norwegii. Ogromne znaczenie — zwłaszcza dla podróżnych z Europy Zachodniej ma trasa lądowa, kończąca się w epirockim porcie Igumenica, położonym naprzeciw wyspy Kerkira, czyli Korfu. Tę Igumenicę można właściwie osiągnąć z Aten dwiema trasami. Północna biegnie łukiem przez Lamię, Meteory, Janinę — jest to droga piękna, lecz daleka i okrężna. Główne znaczenie ma zatem trasa południkowa, która wiedzie przez Megarę na Istm Koryncki, by po przekroczeniu Kanału Korynckiego wejść na Peloponez, skorzystać z doskonałej szosy wzdłuż południowej krawędzi Zatoki Korynckiej, a następnie, z drugiej strony zatoki (połączenie promami) zwrócić się ku północy, przez Akarnanię do Epiru.

WZDŁUŻ ZATOKI KORYNCKIEJ. Pierwszą, już na Peloponezie, miejscowością, na którą natrafiamy, jest mały porcik Kiaton. Tylko niewielu wytrwałym chce się tu porzucić przebudowaną na autostradę drogę, by zboczyć z niej do ruin Sykionu. Jednakże warto, bo Sykion, jako rywal Koryntu przez liczne wieki, miał duże znaczenie i pozostało po nim sporo ruin. Nieraz brał nawet nad rywalami górę, choć nie na długo. Po trzęsieniach ziemi w I wieku pne. nic już z niego nie zostało prócz ruin, którymi zainteresowali się dopiero amerykańscy i greccy archeolodzy z końcem XIX wieku. Za Ksilokastron mijamy granicę Koryntii i Achai i przez pas wybrzeża zwany Mawra Litharia (Czarne Kamienie) docieramy do miejscowości Diakofto, która jest punktem wyjścia db klasztoru Mega Spileleon i do miasta Kalawrita. Potem większy i ludniejszy port Ejion, który jest niczym innym jak dawną, Słowian pamiętającą, miejscowością Wostica znaną z Podróży na Wschód Słowackiego. Poeta miał tu zabawne przygody, wynikające z prymitywnych warunków ówczesnego podróżowania po Grecji. Dziś ta okolica, nastawiona na ogromny ruch turystyczny, zaspokoi wymagania o wiele bardziej wybredne, niżby je mógł zgłosić jakikolwiek polski poeta. Dwupoziomowe miasto, ongiś stolica Związku Achajskiego, ma dziś około 20 tysięcy mieszkańców. Ładnie ustawione schody łączą dolny port z górnymi, stylowymi uliczkami i szacownymi dla swego wieku, acz nie zabytkowymi kościołami. Solidny prom może stąd przez Zatokę Koryncką przewieźć ludzi i pojazdy do portu u stóp gór, wśród których panują Delfy.


Za Ejion oczekuje nas Rion, drugi port z ważnym komunikacyjnie promem, 11 kilometrów przed Patras, stolicą Peloponezu, którą tym razem omijamy. Krótka przeprawa z Rion przez wodę sprowadza nas bowiem po 15 minutach do jeszcze mniejszego niż Rion porciku Andirion, położonego już po północnej stronie Zatoki Korynckiej, która tu się nazywa Zatoką Patras. Przy Rion wznosi się Kastro Moria, przy Andrion Kastro Rumelis; całkiem jak z dwu stron Bosforu, chociaż zwężenie tutejsze nazywane bywa nie „małym Bosforem”, lecz „małymi Dardanelami”.
Kraina do której przybyliśmy, to Akarnania, południowymi odgałęzieniami Pindosu odcięta od Focydy. Cały peloponeski objazd stał się zbędny, odkąd ukończona została asfaltowa droga, łącząca bezpośrednio Delfy z Mesolongion bez potrzeby przeprawiania się przez morze. Droga ta przecina wyjątkowo piękne i dzikie tereny Grecji Środkowej i stała się niewątpliwie jedną z jej wybitnych, popularnych atrakcji. Z Antirion już blisko do Mesolongion, czyli do Missolungi, jak z włoska się czasem nazywa (nawet dzisiaj) to miasto.