Z Aten do Delf i Meteorów

Był taki znany Łukasz, autor jednej z ewangelii. Ale to nie ten. Patronem klasztoru św. Łukasza stał się Łukasz miejscowy, mnich pełen wigoru, który żył w pierwszej połowie X wieku, miał uczniów i zbudował na odludziu kościółek. Gdy umarł, uczniowie pochowali go w drugiej cerkiewce, którą własnymi rękami dobudowali. Ich uczniowie budowali dalej i tak powstał cały zespół Osjos Lukas, wielce świątobliwy i czczony, który na odpusty ściąga, cudami słynie, wodą ze źródła na klasztornym podworcu zdrowie i długowieczność zapewnia, a chorych obiecuje wyleczyć. Zabudowaniom klasztornym patronują dzisiaj trzy kościoły. Los je po części oszczędził przed łupiestwem, chronił przed wojnami, nawet trzęsienie ziemi w 1659 roku wyrządziło im szkody do naprawienia. Co przez wieki podupadło, obecnie starannie odnowiono. Główny kościół ma wysoce rozwiniętą konstrukcję architektoniczną i świetne wnętrze. Jego ikony są dziełem największego (po El Greco) malarza kreteńskiego Damasklnosa. Mozaiki, świetnie zachowane, uznają znawcy za równe dafnijskim.


Wracamy do głównej szosy, od Delf dzieli nas jeszcze Arachowa, ni to wieś, ni miasteczko, osiedle położone wysoko w górach, najlepszy punkt wyjścia do wycieczki na Parnas. Główna uliczka we wsi, spadzista, gładka z rynsztokiem pośrodku — ani chybi, wieś. A jednocześnie sklepy rzędem po obu stronach tej uliczki, duże wystawy, głębokie zaplecze — nie wątpić, miasto. W tej niby wsi, w tym niby mieście pracuje podobno 700 warsztatów tkackich, które wyrabiają różności z wełny i bawełny. Rynkiem zbytu są przede wszystkim turyści, których tu przez okrągły rok przewija się sporo. Dla nich koronki, dla nich ceramika, dla nich podegzotyzowane pamiątki. Parnas od strony Arachowy wydaje się przystępny i jakby nie zanadto odległy. By odczuć jego ogrom i wymiary, trzeba się cofnąć niżej, ku sanktuarium Parnasu, wielkiej kotlinie, ogarniętej ramionami potężnych urwisk. Dopiero z miejsc, z których widać w całej okazałości masyw szczytowy, możemy zrozumieć, czemu Parnas uchodzi za drugą górę Grecji, mimo że w Pindosle są szczyty wyższe od jego wierzchołków.