Z Aten do Delf i Meteorów

W sąsiedztwie Kopais możemy zwiedzić równie skąpe ruiny antycznych Tespów, których 700 żołnierzy pod wodzą Demofilosa okryło sławą miasto rodzinne, ginąc u boku Spartan w obronie Termopil. Miasto kazał więc spalić Kserkses. Potem mścili się na nim z różnych partykularnych powodów i Spartanie, i Tebanie, i Macedończycy, i Rzymianie. A przecież Tespy czciły nie Marsa, lecz muzy i Erosa, on był bogiem opiekuńczym Tespijczyków. Muzom poświęcili główne sanktuarium i na ich cześć co 5 lat urządzali Igrzyska Tespijskie. Z Tespe pochodziła Fryna, modelka Praksytelesa, przyjaciółka filozofów, która rodzinnemu miastu ofiarowała posąg Erosa dłuta Praksytelesa. A jednak Mars był górą, jak nie tylko w Tespach, nie tylko w Grecji.


Do Beocji należy również Cheroneja (Cheronea dziś Cheronia) 14 kilometrów odległa od Lewadii. „Na Termopilach? — nie! na Cheronei trzeba się memu załamać koniowi”… Cheroneja — miasteczko ongiś nie bardzo podłe, ojczyzna Plutarcha, dziś wieś, próbująca odżyć dzięki historii — jest bardzo tragicznym miejscem Grecji. W gaju cyprysowym Lew Cheronejski upamiętnia ów dzień sierpniowy 338 roku p.n.e., kiedy to Filip II stoczył bitwę z połączonymi siłami Aten i Teb, Lwa odkopano w 1818 roku, odrestaurowano i ustawiono na zbiorowej mogile Tebańczyków. Za drzewami — lokalne muzeum. Cheroneja, świadek końca Hellady klasycznej, była z kolei świadkiem końca Grecji hellenistycznej: gdy w roku 86 p.n.e. Rzymianin Sulla, rozgromił tu Archelaosa, wodza Mitrydatesa VI, króla Pontu, ostatniej samodzielnej monarchii hellenistycznego wschodu, Egipt był już tylko rzymskim protektoratem. Przeklęte miejsce… Dziś tchnące spokojem i ciszą, zakłócaną tylko na krótko przez turystów, których jest bardzo dużo, ale którzy Cheronei poświęcają niewiele minut.