Z Aten do Delf i Meteorów

NIEBO I ZIEMIA. Z Delf udamy się dalej ku Meteorom, więc najpierw przez Amfisę i Grawię musimy wrócić na szosę lamijską. Omijamy z daleka masywy wysokogórskiego południowego Pindosu: Giona (2510 m), Wardusja (2495 m), Timfristos (2315 m) — góry urwiste, pozbawione turystycznego zaplecza i dogodnych dojazdów — cele niełatwych wypraw typu alpejskiego. Są w tym centrum Grecji Środkowej poukrywane miasteczka, sięgające czasów homeryckich i nawet jakieś małe, letargiczne uzdrowiska. W sumie jest to rejon prawie równie mało zwiedzany, jak ogołocone z ludzi masywy Pindosu północnego. Na północ od Lamii — to już Nizina Tesalska.

Tu przez pokaźne miasteczko Kardica (28 tysięcy mieszkańców, targi rolne) w rozlewisku Piniosu, gładką jak stół, rozgrzaną równiną osiągamy jeszcze ludniejsze (45 tysięcy mieszkańców) miasteczko Trikala, bramę do doliny górnego Piniosu. Kardica powstała dopiero w czasach tureckich, natomiast Trikala to miasto wielce starożytne, za epoki homeryckiej nazywała się Trikka i była wylęgarnią lekarzy, potomków Askiepiosa. W górach na południe od Kardicy niedostatecznym dotychczas wzięciem cieszy się Smokowo, o którym powiadają, że jest jednym z najbardziej skutecznych uzdrowisk europejskich w leczeniu chorób reumatycznych, miażdżycy itp. Brzmienie nazwy tej miejscowości niech was nie zaskakuje. Przecież w Trikali więcej niż sto lat panowali Serbowie, a jeden ze Stefanów Duszanów miał tu nawet stolicę swego królestwa. Raczej dziwić może, że słowiańskość przeminęła w tych regionach tak całkowicie bez śladu… Za Trikala horyzont się zwęża: przed nami widok na gigantyczny próg skalny Meteorów i na miasteczko u ich stóp Kalabaka, które z tych Meteorów żyje.