Z Aten do Delf i Meteorów

Oprócz tych igrzysk świętowano jeszcze tzw. soterie, polityczne uroczystości na cześć Związku Etolskiego, ostatniego helleńskiego opiekuna Delf; mieszkańcy w tym czasie byli już zdemoralizowani i cyniczni, żyjąc z pielgrzymów i zabobonników, oszukując ich, ile wlezie. Złej też zażywali sławy, ale niewiele sobie z tego robili, Delfy mogły zginąć, ale póki żyły, były w Grecji jedyne. Od muzeum w Delfach należy zacząć, czy na wędrówce po jego salach skończyć zwiedzanie? Jak chcecie. Tyle że tego muzeum nie powinniście pominąć. Nie należy do wielkich, składa się z ledwie dziewięciu sal, ale tak jak muzeum w Olimpii strzeże zazdrośnie znalezisk ze swego, macierzystego terenu. Znaleziska w Delfach, jak znaleziska w olimpijskim Altis albo na ateńskiej Akropolis, to okruchy, przypadkowe ocaleńce, a jednak cudowne świadectwa greckiej sztuki od cykladzkich do hellenistycznych czasów.


Muzeum w Deltach powstało już w 1903 roku z fundacji ateńczyka Sindrosa i inwencji paryżanina Tournaire’a. To były zaczątki. Współczesne muzeum otwarto w 1938 roku. Kolejna rozbudowa jest już zbędna, eksponatów nie przybywa, a na modernizację gmachu jeszcze nie pora.