Z Aten do Delf i Meteorów

Oglądamy teatr, zbudowany w IV wieku p.n.e., dość mały, na 4 tysiące miejsc — ale wystarczający, bo w Delfach Pytla była ważniejsza niż tragicy. Eumenas II, najlepszy król Pergamonu, Kazimierz Wielki tego państwa, odnowił go swoim sumptem, a później jeszcze za rzymskich czasów poddany został renowacji. Nie całkiem on martwy, muzealny. Od czasu do czasu i na nim prezentuje się antyczne dramaty w tradycyjnej, starogreckiej formie. Widownię zapełniają turyści. Miejscowych mało widać; po całodziennych usługach świadczonych obcym, trudno im jeszcze dodatkowo się mozolić dla wrażeń artystycznych.


Teatr delficki należy jeszcze do okręgu Apollina. W świątyni i okręgu Atany-strażniczki świątyń (Pronaja) zwiedza się przede wszystkim ruiny najpiękniejszego w Grecji tolosu (rotundy) i wzdycha nad losem świątyni Ateny, która, chociaż Strzegąca, nie umiała własnej świątyni ustrzec przed złym losem. Z Parnasu (ściślej: z Fedriad) lecą kamienie, a zdarza się, że i lawiny kamienne — zwłaszcza gdy pramatka Gea potrząsa Ziemią, którą jej odebrał Apollo.