Z Aten do Delf i Meteorów

Była to jakby kuria rzymska Państwa Kościelnego, a więc instytucja silna, ale od pobożności społecznej zależna. A z tą pobożnością było coraz gorzej. Filip II był mniej pobożny, więcej wyrachowany, gdy w 330 roku ogłosił przyjęcie Delf pod macedońską protekcję. Jeszcze mniej filogreckiej pobożności wykazał Emilius Paulus, gdy w 168 roku ogłosił Rzym, jako spadkobiercę Macedonii, protektorem delfickiej fabryki wróżb. Potem ludzie przestali wierzyć Pytii. Nowy ośrodek religijny w Rzymie zadał wpływom delfickim cios śmiertelny, nowy ośrodek religijny w Konstantynopolu dobił zamierającą powoli wykładnię snów i wróżb. Niegdyś słuchała głosu Delf cała Grecja i o Delfy toczyty się wojny świętokradcze. Gdy pożary i trzęsienia ziemi niszczyły świątynię, cała Hellada spieszyła z pomocą, dary słał także Egipt i inne monarchie wschodnie. Wybaczano Delfom ustępstwa wobec Persów, potępiano etolskie i macedońskie zakusy na hegemonię nad Delfami, aż sceptycyzm religijny za cesarstwa podciął Delfom korzenie i zaczął je na śmiech narażać.

Więc już nikt się nie przejął, gdy fanatyk Teodozjusz wystąpił z krzyżem w ręce, by wypędzić diabła, i gdy obrabował Delfy z tego, co jeszcze pozostawili poprzedni rabusie. Wówczas i Delfy pokryła dobroczynna ziemia. Na ziemi siali zboża i zbierali plony rolnicy wsi Kastri, którzy pobudowali swoje chałupy i gospodarskie obejścia akurat na tym miejscu, gdzie ongiś stały Delfy. W 1892 roku, ku oburzeniu mieszkańców, przeniesiono ich (za francuskie pieniądze) na inne miejsce: sanktuarium Apollina wróciło do życia, choć jest to już tylko życie odbite przez kult turystów, dopełniający badania uczonych, które się jeszcze ciągle prowadzi od początku 1898 roku.