Z Aten do Delf i Meteorów

Skoro Ateny są sercem Grecji, pod każdym względem jej punktem centralnym, przyjmijmy Ateny za punkt wyjścia promieniście rozchodzących się tras w głąb kraju. Jest takich tras kilka, a najważniejsza z nich to droga do pomnika Grecji klasycznej — Delf, i do pomnika kultury bizantyńskiej – Meteorów. Obok trasy przez Korynt na Peloponez jest to najczęściej przebywana, niebywale atrakcyjna i pouczająca trasa turystyczna w Grecji. Prowadzi do celów, które dla poznania Grecji lądowej mają podstawowe znaczenie. Dotrzeć do Delf, położonych w Grecji Środkowej, jest stosunkowo łatwo. Meteory, wznoszące się w głębi Grecji Północnej, są pod tym względem w o wiele gorszym położeniu. Nie wolno jednak i o Meteorach zapominać; jest to nie mniej wspaniały zakątek Grecji niż Mistra i Mega Spileon na Peloponezie, które cieszą się tak już rozpowszechnióną sławą; na swój sposób mogą Meteory rywalizować nawet z republiką mnichów na półwyspie Atos.


BEOCJA. Pierwszym na naszej drodze węzłem komunikacyjnym są Teby (Thiwe), ongiś główne miasto Beocji, jedno z najpotężniejszych, najokazalszych miast w Helladzie, wspaniałe miasto Kadmosa, królestwo Labdakidów, Edypa, Kreona, ojczyzna Antygony i jedno z najbardziej znanych miast Grecji mitologicznej. Ale i w Grecji historycznej Teby miały sławne karty, zwyciężały Ateny, zwyciężały nawet Spartę i przez dziesięć lat wojennej chwały Epaminondasa były hegemonem całej Grecji. Miały więc Teby znaczenie równe, chociaż krótko, Atenom, Koryntowi, Sparcie i mogłyby być równie wspaniałym świądectwem chwały helleńskiej, jak Mykeny, jak Delfy, gdyby zły los nie zrządził inaczej. Teby ocalały z wielu wojen, także z klęski pod Cheroneją. Ale ich powstanie przeciw świeżej macedońskiej hegemonii zderzyło się z boskim gniewem Aleksandra, syna Filipa. Młody król uderzał jak olimpionik, zdobył Teby błyskawicznie i zniszczył je z furią, z jaką tylko Grecy antyczni potrafili sobie nawzajem palić, burzyć miasta wspólnej chwały. Z systematycznego dzieła zniszczenia wyłączył Aleksander tylko dom Pindara i świątynie. To było za mało do odrodzenia miasta, choć je odbudował Kassander, a za frankońskich czasów stało się nawet stolicą suwerennego księstwa Aten. Za nowogreckich czasów miasto odżyło, zaleczyło dodatkowe rany od trzęsienia i rozwija się. Cóż z tego! Jest to prowincjonalna dziura — obcy do niej rzadko z autostrady zbaczają, już Siedmiu Bram, już Pałacu Kadmosa nikt nie szuka, pozostały domeną literackich tragedii.