W świecie wysp odległych

Od północy pierwszą z tych wysp jest Limnos (staroż. Lemnos 477 km2), z głównym miastem (raczej miasteczkiem Kastron, dawniej zwanym Mirina. Lemnos było miejscem pobytu boga ognia Hefajstosa, który tutaj — w kraterze wulkanu Mosychlos — kował swoje wyroby z żelaza, złota i elektryczności (pioruny dla Zeusa). Był ułomny i brzydki, żona Afrodyta zdradziła go z Areseni. Hefajstos poskarżył się Lemnijczykom, którzy wzięli jego stronę, za co Afrodyta odebrała kobietom ich mężów i w dodatku dopuściła do masowego pomordowania mężów przez żony… ot, taki sobie epizodzik z greckiej mitologii, na jakich wiele natrafi, kto bliżej w tę stronę helleńskiej fantazji wejrzy.


Potem Argonauci na nowo zaludnili Lemnos, dłuższy czas odkładając podróż po Złote Runo. Później mężczyźni w Lemnos aż pod Ateny wyprawiali się porywać młode kobiety. Dzisiaj ludność Lemnos (ok. 20 tys.) jest już uspokojona i kobiet tutaj tyle co mężczyzn. Na wyspie są ruiny miasta Poliochni, starszego niż Troja i, być może, patronalnego dla Troi.
Kolejna duża wyspa przyanatolijska to Lesbos (Lezwos), czyli Mitilini, po Eubei największa na Morzu Egejskim. Żyła tu poetka Safona, żyła również sielankowa para pasterska, Dafnis i Chloe, mieszkał liryk Alkajos, działał tu tyran Pittakos, jeden z Siedmiu Mędrców, prawodawca Lesbos. Tenże tyran, dobrotliwy i ludowy, wezwał do powrotu z emigracji Safonę, którą z ziemi ojczystej wygnały niepokoje i rozruchy, i która zabawiała poezją bardziej tolerancyjnych Greków sycylijskich. Safona wróciła i umocniła na Lesbos tiazę, święty związek dziewic, wielbiących miłość i jej wcielenie — Afrodytę. Dziewczęta i młode kobiety kochały się tkliwie i pogodnie, nie gardząc też miłością chłopców.
Safona na cały świat rozsławiła Lesbos, poezja z trwalszej bywa materii niż przemoc. Mniej się powiodło przedsiębiorczym kupcom genueńskim z rodziny Gatiluzio, bo chociaż w stuleciu 1354-1482 władali wyspą jako udzielnym księstwem — kto dzisiaj o nich pamięta?
Wyspa żyje z uprawy oliwek, winorośli i połowu gąbek, z bydła i z ryb, z kopalni magnezytu i z raczkującego przemysłu włókienniczego. Zajmuje powierzchnię 1314 kilometrów kw., ludności ma obecnie około 160 tysięcy. Jeszcze jeden szczegół warto dorzucić: w miejscowości Polichnitos na Lesbos tryskają najcieplejsze żródła lecznicze Europy, temperatura jednego z nich wynosi 88 stopni.
Z Lesbos niedaleko do Chios, wyspy o bardzo starożytnych tradycjach, przypisującej sobie miejsce urodzin Homera. Zasiedlona była rzeczywiście już w czasach półlegendarnych Pelazgów i Lelegów, później skolonizowali ją przybysze z Eubei. Tyrani z rodu Bazylidów pierwsi tu odkryli, że można się wzbogacić na handlu żywym towarem. Za władzy demokratów zamożność trochę podupadła, ale rozwinęła się szkoła rzeźby. Potem — przez więcej niż tysiąc lat — z Chios bywało rozmaicie, pod wozem i na wozie, czasem niby niepodległe, przeważnie podległe i przy byle okazji plądrowane. W latach 1304-1566 trzymali się tu — z przerwami — Genueńczycy, skutecznie opłacając się Turkom. Turcy zrazu protegowali Greków chioskich, ale oni chcieli do Grecji. Przez wieki były to czcze marzenia, aż w XIX wieku nagle się urealniły. Odwet turecki był okropny — ludność Chios została wymordowana, ze 130 tysięcy mieszkańców po ludobójstwie zostało 16 tysięcy. Europa zareagowala poematem i obrazem. Obraz dziś w Luwrze, poemat w historii literatury.