W kręgu wysp bliskich

W ZATOCE SARONSKIEJ. Tylko wąska cieśnina dzieli wyspę Salamina (95 km2) od Pireusu, i każdy, kto jedzie z Pireusu do Dafni, do Eleusis, może przyjrzeć się cudownie przez naturę zamkniętej Zatoce Salamińskiej, gdzie na redzie stoją greckie okręty wojenne. W zatoce mieści się przede wszystkim baza VI Floty USA. Na Salaminę mało kto przejeżdża promem, wszędzie zresztą dokoła — „nieupoważnionym wstęp wzbroniony”. Za to wszyscy znają Salaminę z historii, to przecież u jej brzegów rozegrała się jedna z najefektowniejszych bitew morskich świata.
Środek Zatoki Sarońskiej zajmuje wyspa Egina (Ejina, 83 km2), która, choć mniej w Polsce rozreklamowana niż Delos czy Delfy, ma również cenne zabytki z epoki Grecji klasycznej.

Salamina
Salamina

Egina była wyspą ważną, od wieków zamieszkaną i zasobną. Od niepamiętnych czasów słynęła z wyrobu cudownych waz, które znajdowały zbyt nawet w Egipcie. Innymi towarami Eginaci też handlowali z powodzeniem. Więc rósł dobrobyt, a moneta eginacka miała mocny kurs w całej Egei i była poszukiwana, jak dzisiaj frank szwajcarski. Za opiekunkę uważali mieszkańcy Eginy już za minojskich i achajskich czasów bóstwo żeńskie o imieniu Afaja — wyobrażane jako dziewica z dziecięciem na ramieniu — temu lokalnemu bóstwu wznieśli skromną świątyńkę w VII wieku p.n.e. Postawili ją na jednym z lesistych wzgórz wyspy, z dala od miejsc zamieszkanych. Czasy nadeszły grożne. Persowie nadciągnęli z wielką armią. Egina głosiła pokój i pacyfizm, jednakże pod Salaminą kontyngent okrętów posłała ochoczo i do zwycięstwa greckiego przyczyniła się dzielnie. Dziękując Afai za skuteczną protekcję zaraz też powiększyła i upiększyła jej świątynię. Powstała świetna budowla w doryckim porządku architektonicznym. Ponadto — na najwyższym punkcie wyspy, nazwanym patetycznie Panhellenion — wznieśli Eginaci niewielkie sanktuarium ku czci Zeusa Hellenlosa, też jakby ogólnogreckiego.
Świątynie były odwiedzane tłumnie, z lądu i z okolicznych wysp przybywało pielgrzymów coraz więcej. Ale powodzenie trwało krótko. Ateńczycy od dawna patrzyli zawistnym okiem na konkurencyjne sukcesy Eginy. A byli silni i wojowniczy, podczas gdy na Eginie panował wolny handel, wolne obyczaje i do wojska nikt się nie chciał zaciągać. Więc przy Ateńczykach była słuszność i sprawiedliwie oblegli wyspę. W ostatniej chwili jej mieszkańcy wzięli się do obrony i przez 4 lata stawiała Egina rozpaczliwy opór napastnikom. Aż w 455 roku p.n.e., wygłodzona i przetrzebiona, musiała się poddać. Grecy w takich okazjach nie znali litości, skończył się więc dobrobyt, skończyła się w ogóle samodzielność Eginy. Nie na tym koniec nieszczęść, gdy wybuchła wojna peloponeska (431 r. p.n.e.). Ateńczycy — w obawie przed dywersją ze strony pokonanych — po prostu całą ludność Eginy wysiedlili, a świątynię Mai zostawili na pastwę losu.