Tesalia

Szosa z Lamii do Larisy wspina się na przełęcz Furkas (720 m); którą biegła granica między Grecją a Turcją do 1881 roku. Tu żegnamy krainę Fthiotis i wjeżdżamy do Tesalii. Droga, jeszcze odrobinę górzysta, pod miejscowością Domokos — tutaj Turcy pobili Greków w 1897 roku — schodzi na Nizinę Tesalską i traci walory krajobrazowe. Mijamy Farsalę, ośrodek przemysłu tytoniowego, w starożytności możny gród Kreonitów, z akropolem (348 m), z którego widok śięga od Olimpu do Pilionu, od Meteorów do Osy. Pod Farsalą, latem 48 roku pne. zmierzył swe siły wojenne Pompejusz z wojskami Cezara; rezultat: zabitych 200 legionistów Cezara i 15 tysięcy żołnierzy Pompejusza (reszta złożyła broń).
Larisa leży nad Piniosem, który jest tutaj leniwą, nizinną rzeką, w okresach suszy płytką i skąpowodną. Miasto ma bardzo długą, lecz niezbyt chlubną przeszłość. W okresie wojen perskich „medyzowało”, potem poprosiło Macedończyków o pomoc. Przyszli, zajęli. Larisa pozostała lojalna Macedonii przeciw Rzymianom. Zawsze zły koń — chociaż słynęła z hodowli koni i podtrzymuje do dzisiaj tę tradycję. Złym koniem była też w ubiegłym wieku szkapa tureckich paszów, a larisanie trzymali się do końca XIX wieku jej ogona. Dopełniło nieszczęść trzęsienie ziemi w 1941 roku, które ogołociło Larisę z resztek reliktów przeszłości.

Larisa - Antyczny teatr
Larisa – Antyczny teatr

Może ta ostatnia okoliczność dopomogła jej jednak we współczesnym rozwoju? Larisa stała się bowiem chlubą rolniczej Grecji i miejscem ważnych jesiennych targów rolniczych. Miasto jest brzydkie i orientalnego nalotu nie straciło, ale jest jednocześnie ruchliwe, uprzemysłowione i, jak na ubogą w większe miasta Grecję, wcale duże (103 tys. mieszkańców). Tesalla jest spichlerzem Grecji. Na jej nizinie, rozgrzanej, ale dobrze nawodnionej udają się zboża, przede wszystkim pszenica, także tytoń. Bujna przeszłość zostawiła tu mało świadectw. Było takie na przykład miasto Krannon, które pod rodzimą dynastią Skopadów rywalizowało z potężniejszą rodziną Aleuadów z Larisy, niczym Puławy z Nieświeżem. To się nie mogło dobrze skończyć, dziś z Kranhonu została prawie tylko nazwa. Z Larisy do Salonik znowu dwie drogi: autostradą przez wąwóz Tembi po wschodniej stronie Olimpu lub szosą przez Kozani, po stronie zachodniej. Schodzą się te drogi już blisko Salonik, zaledwie 14 kilometrów przed miastem, w miejscowości Nea Aleksandria.
Autostrada między masywami Olimpu (2917) i Osy (1978) wkracza w dolinę, którą wyżłobił sławny Pinios, trafiający tędy do morza. Na długości 12 kilometrów przebija się tutaj Pinios przez skalny wąwóz, dość szeroki, choć miejscami zwężony do 50 i mniej metrów szerokości. Wąwóz ów nazywa się Tembi (staroż. Tempa) i miał dla Grecji Północnej takie samo strategiczne znaczenie jak Termopile dla Grecji Środkowej. Toteż fortyfikacje wzmocniły naturalną obronność tego przejścia już w czasach Grecji przedklasycznej, po czym nowe umocnienia powstały tu w czasach macedońskich i w rzymskich. Kserkses na czele swej ogromnej armii obszedł wąwóz po wzgórzach Kalipefki (staroż. Kallipeuka) zdobywając fortalicję Gonnos. Niemiecka armia Hitlera sforsowała słabo broniony wąwóz atakiem frontalnym.
Wąwóz Tembi już u starożytnych zażywał chwały cudownego przybytku natury. Jest to w istocie piękny wąwóz ze swoimi urwiskami, źródłami Afrodyty i Dafni, ze swoim zwężeniem Likostomion, nad którym rycerze feudalni zbudowali mały zamek obronny, ze swą bujną wegetacją lasów i łąk, kwiatów i krzewów wawrzynu. W Tembi narodził się jakoby kult Apollina, wróżbiarze delficcy przenosili z Tembi w uroczystej procesji świętą gałąź laurową. Urwiska, zmienne widoki, brunatna rzeka na dnie wąwozu — oto elementy piękna przesmyku. Ale bez przesady są w Grecji wspanialsze, urwiska nad nimi groźniejsze, szata roślinna bardziej urozmaicona. Za Tembi autostrada odchyla się ku morzu i biegnie u stóp wysokich grzbietów leśnych. Z plaż Platamon, Lithochoron i innych widzimy wiele szczegółów masywu Olimpu, długimi ramionami grzbietów schodzącego wprost do morza.
Szosa z Larisy ku Kozani wiedzie przez miasta Tirnawos i Elason, po czym pnie się na wysoką przełęcz Koka (dawniej zwaną Petras, 905 m), na której rozstajemy się z Tesalią, by zejść do nomosu Kazani, już w zasięgu Macedonii Greckiej. Ciasnym wąwozem Stena Portas (inna nazwa: Sarandapors) osiągamy miasto Serwia, czysto greckie, choć przypominające burzliwą słowiańską przeszłość: w VII wieku osiedlili się tu pokojowo Serbowie, w X wieku przemocą zagarnęli ten ważny strategicznie punkt Bułgarzy. Bułgarów zdziesiątkował Bazyli Bułgarobójca. Serbowie nie wrócili. Potężne mury twierdzy serwijskiej to głównie dzieło Bizantyńczyków. Przecinamy bezleśną dolinę Aliakmonu, sporej rzeki, która wpada do Zatoki Salonickiej w pobliżu ujścia Aksiosu, i niebawem osiągamy Kozani (31 tys. mieszkańców) ośrodek okręgu rolniczego. W Kazani dominuje folklor, stare kościoły, ciasne uliczki. Jest to spotkanie z Grecją uprawiającą zboże, winną latorośl i tytoń, zajętą produkcją szafranu, pszczelarstwem itp. Za Kazani droga zwraca się ku zachodowi i wkracza w południowe skłony gór Wermion. Między Kozani a Werią (38 tys. mieszkańców), miastem położonym po drugiej stronie Wermionu, w ostrych, efektownych serpentynach przekraczamy przełęcz Chandowa na wysokości 1360 metrów. Od Werii towarzyszy nam już do Salonik żyzna, ale monotonna nizina.