Stare Ateny

Najbardziej uparci „pożeracze kościołów” mogą sobie zaliczyć parę innych kościółków. Przed tuzinami cerkiewek kapitulują jednak najwytrwalsi. Z wyjątkiem jeszcze jednej, już wspomnianej, poświęconej SS. Apostołom na Agorze HelleńSkiej, wbudowanej w XI wieku między ruiny, a w 1956 roku odnowionej przez Amerykanów bardzo gruntownie. Spośród kościółków przylepionych do Akropolu najwięcej podoba się Metamorfosis z malowidłami i piękną ikoną Matki Boskiej Trójręcznej. Chyba na tym wyliczeniu możemy poprzestać.


Frankońscy książęta Aten mieli nawet dobre chęci wobec miasta, które było siedzibą ich książęcego splendoru. Ale przecież niewiele mogli. Świat bizantyński był w rozkładzie i schodził do grobu. Kupców weneckich i genueńskich Ateny mało obchodziły. Turcy zbliżali się nieubłaganie. Dwa lata po wzięciu Konstantynopola przez Osmanów dopełnił się i los Aten, zubożałych, podrzędnych. Partenon natychmiast z cerkwi zmienił się na meczet i Turcy jęli gospodarować po swojemu. Okupanci w ciągu trzech wieków z okładem potrafili przerobić jakieś domy na bazar, wybudować łaźnie i, skoro okazało się to dla nich konieczne, podreperować mury obronne. Ludność jednakże nadal topniała, nawet cerkiewki pustoszały. Tak dożyły Ateny w głuchym letargu do XIX wieku i do walk wyzwoleńczych. Po wyzwoleniu zaczęła się nowa era. Powiedzmy obiektywnie: ta era odradzania się miasta dała wyniki, mimo niejednego błędu, imponujące.