Stare Ateny

Attalos II, król Pergamonu, miał żywotny interes w upamiętnieniu swego imienia w podupadającej, ale wciąż jeszcze żywotnej stolicy duchowej ówczesnego świata. A jak już się zasłużyć — to dobrze. Po roku 159 p.n.e. fundator oddał ludowi ateńskiemu stoę na około 112 metrów długą, a 20 metrów szeroką i w dodatku piętrową — największą z istniejących. W ciągu wieków poszła w gruzy. Odbudowana — lśni świeżym jak spod igły, fałszywym antykiem.

Budzi to sprzeciw wielu zwiedzających Agorę. Jednakże sprzeciw ten nie wydaje się słuszny. Przecież obecna Stoa Attalosa w nikogo nie chce wmówić, że jest autentycznym obiektem z antycznych czasów. A jako wierna rekonstrukcja jest budowlą solidną. Przy czym spełnia rolę praktyczną. Urządzone w niej Muzeum Agory jest nieco chaotyczne, ale pouczające. Eksponuje mnóstwo drobiazgu artystycznego — takich przedmiotów jak klepsydry, lampy, pitosy, sprzęty domowego użytku — a specjalnością jego jest zbiór kleroteriów i ostrakonów, czyli tabliczek, na których przezorni obywatele wpisywali nazwisko męża, którego chcieli wygnać z miasta. Wypędzali z Aten najlepszych, systematycznie i w przyspieszonym tempie osłabiając państwo, ale byli z siebie zadowoleni, i ze swej politycznej czujności. Przechowuje też Muzeum Agory w swoich zbiorach mnóstwo antycznych monet, już ponad sto tysięcy sztuk, a zbiór się nadal powiększa.