Stare Ateny

Pnyks był miejscem zgromadzeń ludowych. Przy ołtarzu poświęconym Zeusowi Agorajosowi modlono się o pomyślność obrad, policja strzegła porządku: niewiele te zewnętrzne oznaki pomagały, gdy brakowało poczucia odpowiedzialności. Państwo okupywało obolami uczestnictwo obywateli w zgromadzeniach, na mównicy stawali mówcy tej miary, co Arystydes, Perykles, Demostenes; ale przeważnie pyskacze, którzy Ateny z całą ich demokracją pchali do zguby (starczyło na to trzy ćwierci wieku). Na niewielkiej powierzchni wzgórza (65×120 m) zbierała się ciasno stłoczona ciżba (to oznacza nazwa Pnyks), 5 tysięcy ludzi i więcej. Teraz Pnyks oddano sprawiedliwie we władzę turystów: tu odbywają się widowiska „światła i dźwięku”, do Pnyksu przylega ogromny pawilon turystyczny i parking.


W pobliżu są jeszcze dwa wzgórza. Bliższym z nich jest Wzgórze Nimf (Nimfejon) zwane czasem Małym Pnyksem, bo także tutaj obradowano nad naprawą rzeczypospolitej. Na wzgórzu Nimf stoi dzisiaj obserwatorium, z którego niedaleko do skał Warathron (a staroz. Baratron): strącano z nich, bywało, skazańców, albo, przynajmniej zagrzebywano tam ich zwłoki.
Na dalszym Wzgórzu Muz (Muzejon) jeszcze jedna osobliwość antycznych Aten. Pomnik Filopapposa. Było to małe książątko orientalne ze środka Azji Mniejszej, którego dziadek Antioch IV udawał jeszcze, że panuje w kraiku Kommagene, póki go nie usunął z tego tytularnego stanowiska zniecierpliwiony Wespazjan. Wnuk był obywatelem rzymskim, nazywał się Gaius Julius Antiochos Filopappos, dosłużył się nawet godności konsula, aliści wygnany za coś tam, może i bez winy, zamieszkał w Atenach i w filantropię się bawił. Za co mu mało wstydni Ateńczycy wybudowali ów pomnik w latach 114-116 n.e. Jeżeli pomnik Lizykratesa zdradza już początki dekadencji sztuki greckiej, to kilkaset lat późniejszy pomnik Filopapposa prezentuje upadek tej sztuki, konglomerat wpływów orientalnych i rzymskich. Czuje się w nim zmierzch kultury antycznej, ale może dlatego dziwaczny ten zabytek wywiera wrażenie na człowieku współczesnym? Nawet jednodniowy turysta w Atenach nie powinien zaniedbać wejścia na Muzejon. A nie ma wspanialszego widoku na Ateny z Akropolem zwłaszcza nocą niż spod śmiesznego pomnika Filopapposa. W pobliżu trafić jeszcze można do dwóch grot. W jednej z nich rzekomo złożono szczątki Kimona, druga miała być celą więzienną Sokratesa. Chyba to legenda; ale może jednak prawda?