Stare Ateny

Jeżeli od Olimpiejonu podejdziemy kawałek drogi ulicą Anapafseos — natrafimy na ocembrowane, święte źródło Ateńczyków, Kaliroj, kędy płynęła rzeczka Ilisos, dziś przeważnie zasklepiona i ukryta oczom — jesteśmy tu w jednej z najstarszych stref osadniczych Aten, kiedyś stały tu gimnazja i świątynie, a także domy, w których jakoby urodzili się Sokrates i Arystydes. A jeżeli z bulwaru Leoforos Amalias podejdziemy naprzeciw Łuku Hadriana krótką ulicą Lizykratesa w stronę Akropolu, natkniemy się niebawem na piękny, choć osobliwy zabytek z ery klasycyzmu. Chodzi o tzw. pomnik Lizykratesa; był to zamożny obywatel, szkolący na swój koszt chóry w agonach dramatycznych w teatrze Dionizosa i odeonie Peryklesa. Tym dotkliwym obowiązkiem obciążał demos ateński burżujów. Nic dziwnego, że sarkali, i że niektórzy starali się wymigać.

A Lizykrates nie. Lizykrates był chętny i hojnie sypał drachmami. Toteż gdy za archonta Euajmetesa (334 rok p.n.e.) chór chłopięcy opłacany przez Lizykratesa wygrał jakoweś zawody, życzliwi obywatele postawili na cześć fundatora okrągły marmurowy tolos na cokole — 6 półkolumn otacza cellę, na kapitelach fryzy, na dachu trójnóg. Pomniczek stał przy Odos Tripodon (ulicy Trójnogów) wiodącej z miasta do teatru, obok innych pomniczków, które w toku dziejów sczezły, przepadły. Lizykratesowi ubył trójnóg, reszta ocalała. Za bizantyńskich chrześcijan uznano obiekt za nieszkodliwy, a za tureckich czasów wykupili go kapucyni. Zwracamy się ku wzgórzom, położonym na zachód i południowy zachód od Akropolu. Jest ich parę, a najbliższy to Areopag, wzgórze Aresa w starożytności o bujnej historii, z której wszakże na Areopagu ostały się tylko mizerne resztki.