Stare Ateny

W roku 1878 otwarto na Akropolu muzeum, zawierające nieskończoną ilość cennych rzeźb i mnóstwo wszelkiego rodzaju znalezisk z „perskiego rumowiska” i innych gruzów Akropolu — z wyjątkiem brązów i ceramiki, które oddano Muzeum Narodowemu w mieście. Ale Muzeum Akropolu to była budowla prowizoryczna, którą powiększano wraz z przybywaniem znalezisk. W okresie drugiej wojny światowej zbiory poukrywano skrzętnie w różnych grotach, okupanci ich nie znaleźli.

Restytucja powojenna tych zbiorów następowała powoli. Dopiero w 1964 roku Muzeum Akropolu udostępniło wszystkie swoje 9 sal. Jest to muzeum o znaczeniu światowym. Nigdzie indziej nie można równie dobrze prześledzić rozwoju rzeźby attyckiej od czasów archaicznych do peryklejskiego zenitu. Znajdują się tu również resztki fryzu partenońskiego, te, których nie zdążył czy nie zdołal porwać Elgin. Ongiś umożliwiało dostęp na Akropol 9 bram: stąd go nawet nazwano Enneapylon, Dziewięciobramny, ponad Heptapylonem, siedmiobramnymi Tebami. Dziś wejście jest tylko jedno. Dzisiejszy turysta może zwiedzać Akropol w ciągu całego dnia i w pewnych wybranych dniach także nocą; może również z sąsiedniego wzgórza Pnyks oglądać akropolitańskie widowisko z rodzaju „dźwięk i światło”. Akropol jest wówczas iluminowany. Komu spieszno, ten ogranicza się do czterech głównych obiektów: Propylejów, świątyńki Ateny Nike, Partenonu, Erechtejonu. Ale nawet, ten, komu najszybciej czas ucieka, nie powinien pominąć sal Muzeum Akropolu. Każdy także zatrzymuje się na wykuszu Belwederu, w miejscu widokowym nad urwiskiem, zaledwie trzy metry niższym niż najwyższy punkt Akropolu (153 metry); stąd widok na stare i nowe Ateny, na góry attyckie i morze attyckie jest niezrównany w każdej porze dnia. Poeci dla jego opisu zużyli sto barw, tysiąc przymiotników. Te uwagi pominęły jeden nieobojętny czynnik: Akropol jest zawsze przepełniony turystami, o samotności nie marzyć. Przekupnie pozostają u progów wzgórza, ale na wzgórzu zastępuje ich skutecznie sfora przewodników, oprowadzająca niesforne gromady turystów. Gwar nie milknie, póki sygnały trąbką nie zmuszają do opuszczenia wzgórzy. Ale ten hałas to atrybut nieodłączny przecież od sławy. Żadnego wawelu nie da się dziś zwiedzać w ciszy i skupieniu.