Stare Ateny

W ostatnich wiekach osmańskiego panowania Ateny zeszły do roli małej mieściny, o które świat, zdawało się, zapomniał doszczętnie. Akropol, chociaż zamieszkany, zionął zniszczeniem i pustką. Lecz właśnie w czasach tego ostatecznego poniżenia poczyna się jakby nowa era. Po Atenach, po Akropolu poczynają buszować europejscy zbieracze i łowcy skarbów. Korzystając z różnych firmanów, wyłudzanych od nie rozumiejących o co chodzi sułtanów, rabują europejscy dostojnicy, z cichą zgodą swoich rządów, a także z własnej inicjatywy, co mogą. Najbardziej się tu „zasłużył” Tomasz Bruce, hrabia Elgin i Kincardine.

W latach 1800-1803 ogołocił on Akropol z wielu najcenniejszych dzieł sztuki, które jeszcze ocalały: „marmury Elgina” należą dzisiaj do najświetniejszych eksponatów w londyńskim British Museum. Szanowny lord wywiózł 15 najpiękniejszych metop, 56 płyt fryzów, architrawy, 15 posągów i tablice z inskrypcjami, nie wahał się nawet wyłamać jednej z sześciu kariatyd Erechtejonu: dość nieudolna kopia, którą wstawiono w miejsce ukradzionej figury, uzmysławia każdemu barbarzyństwo czynu Elgina. Francuzi też to i owo ukradli dla Luwru, ale w porównaniu z Anglikami bardzo mało: Napoleon do Grecji nie doszedł. Przeciwko wyczynom Elgina idealiści i zawistnicy burzyli się przez długie lata. Opinii publicznej przyznają Anglicy rację: marmury Elgina nadal wszakże zdobią Muzeum Brytyjskie.