Stare Ateny

Po Propylejach przyszła kolej na Partenon. W toku wojen wenecko-tureckich, których zawsze było pod dostatkiem, wydarzyła się i taka sytuacja, że pod Ateny podpłynęła flota admirała Francesca Morosini i rozpoczęła ostrzeliwanie Akropolu, zamienionego przez Turków w ziejącą ogniem fortecę. Z tego związku nie mogło wyjść nic dobrego.

I rzeczywiście: 27 września 1687 roku, około godziny 19 dopełnił się z kolei los Partenonu: kula armatnia, wystrzelona z rozkazu generała O. W. Konigsmarka, dowódcy eskadry (i — nawiasem mówiąc — ojca sławnej Aurory, kochanki Augusta II), trafia w Partenon i powoduje wybuch nagromadzonej tam amunicji. Skutki były okropne: Partenon, dotychczas niemal nienaruszony, stał się ruiną, jaką znamy dzisiaj, a raczej gorzej, bo dzisiejszy Partenon jest po części odrestaurowany. Dodajmy, że żałosny triumf nie dał Wenecjanom żadnych korzyści. Morosini po siedmiu miesiącach opuścił spustoszony okręg ateński.