Olimp

Masyw Olimpu, najwyższy w całej Grecji, ujęty w dwie wstęgi dróg łączące środkową i północną Grecję jest celem licznych wycieczek turystycznych — co prawda, dopiero od niewielu lat. Chociaż bowiem już od wielu wieków przestał być uświęconą górą bogów, od której śmiertelnym wara — przecież jeszcze przed stu laty odstraszał śmiałków zbójnikami, którzy ulubili sobie jego górskie i leśne zakamarki, i odstraszał nieprzystępnością, dzikością całej okolicy. Dopiero w naszych czasach jest inaczej. Ułatwiono dostęp ścieżkami i schroniskami i bliski jest już czas, w których procesje zamożnych turystów wywiezie kolejka linowa pod najwyższe wierzchołki masywu — mimo że są one objęte ochroną parku narodowego.
Siedziba bogów helleńskiego kręgu kulturowego składa się z dwu masywów: Wielkiego i Małego Olimpu. Grań szczytowa Wielkiego Olimpu tworzy kilka wierzchołków, przekraczających nieznacznie wysokość 2900 metrów. Wierzchołki te opadają po części urwistymi ścianami. Pierwszego wejścia na najwyższy wierzchołek — zwany Mitikas, 2917 metrów — dokonali dwaj przybysze ze Szwajcarii: Daniel Baud-Bovy i Frederic Boissonnas, dnia 2 sierpnia 1913 roku. Prowadził ich miejscowy góral, Christos Kokalos. Po przerwie Wojennej nastąpiła alpinistyczna penetracja, która rozwiązała większość spornych problemów masywu. We współczesnym okresie tych wspinaczek na Olimp wzięli również pewien udział Polacy. Główne ściany zdobyli alpiniści już przed 1939 rokiem, najtrudniejsze urwiska pokonali przed 1970 rokiem. Do alpinistycznego zdobycia pozostało już niewiele fragmentów ścian, bocznych grzęd i żeber.

Olimp
Olimp

W tej całej penetracji liczebnie i sportowo górowali alpiniści obcy nad greckimi tylko do czasów ostatniej wojny. Obecnie dominują już w masywie alpiniści greccy, którym wskazali drogę ich pionierzy: przewodnik Kostas Zolotas i alpinista Spilios Agapitos. Ich nazwiska noszą dziś popularne na trasie turystycznej schroniska. Szczyty Olimpu, kiedyś owiane romantyczną mgłą tajemnicy, ozdabiano odpowiednio romantycznymi nazwami: Panteon, Tron Zeusa, Tron Ateny… Gdzież te czasy? Dziś cztery główne wierzchołki Olimpu noszą rzeczowe, przez pasterzy nadane nazwy: Mitikas 2917 metrów, Skolio 2911 metrów, Stefani 2908 metrów i Skala 2866 metrów. Zniknęły nazwy z mitologii i zniknęły nazwy koniunkturalne z chrześcijańskiej hagiografii: Góry św. Antoniego 2813 metrów i Góra Proroka Eliasza 2787 metrów.
Wycieczka na Olimp trwa minimum dwa dni i jest utrudzającym przedsięwzięciem, ale nadzwyczaj owocnym dla każdego, kto może tym trudom podołać. Ma ona jednak charakter alpinistyczny, z czego każdy amator wejścia na Olimp musi zdawać sobie sprawę — we własnym interesie; zdarzały się już na Olimpie wypadki górskie, także śmiertelne. Należy też pamiętać, że klimat Olimpu ma charakter wysokogórski, może więc sprawiać przykre niespodzianki, jak u nas klimat Tatr.
Najczęściej używana, dziś już popularna droga na Olimp zaczyna się w miasteczku Lithochoron, położonym 6 kilometrów na zachód od autostrady z Aten do Salonik. Stąd stroma i pełna serpentyn, wąska, lecz nieźle utrzymana i dostępna dla samochodów droga wiedzie zboczami ponad walną doliną Enipefs do położonej wysoko w górze doliny-polanki zwanej Prionia, 19 kilometrów od Litochoronu. Na polanie jest prymitywny, słabo zagospodarowany szałas, zwany „Barem pod Zeusem”. Stąd znakowaną (ale kapryśnie) ścieżką wiodącą jedną z górnych odnóg doliny Enipefs dochodzimy w 2 i pół godziny do schroniska „A” pod szczytem Mitikas. Inna droga z Lithochoronu, dla pieszych, wiedzie przez regiel Stawros (944 m); duże schronisko i przez górską halę, zwaną Azylem Muz (1850 m) również do schroniska „A”. Powyżej mamy wysokogórski, częściowo skalny krajobraz, śniegi zalegają tu do późnego lata, teren tu już tylko dla wprawnych turystów górskich.
Olimp jest centralnym ogniwem systemu górskiego, który od gór Kajmakcalan (2524 m) na granicy macedońskiej dochodzi aż do półwyspu Magnisja nad Wolos. Północnym ogniwem są góry Wermion, dobrze zalesione i o klimacie wcale surowym, umożliwiającym uprawianie zimą narciarstwa. Następne ku południowi ogniwo to niższe i mniej ciekawe góry Pienia (2194 m): Potem kolej na Olimp. Na południe odeń mamy jeszcze dwa masywy, które — wedle znanego mitu — spiętrzyli Giganci, by móc wedrzeć się na Olimp, gdy walczyli z bogami. Są to góry Osa (1978 m) i Pilion (1651 m). Charakter wycieczki wysokogórskiej ma tylko wejście na Osę, które zabiera jeden dzień. Widok z tej góry na Olimp jest imponujący.