Nowe Ateny

Pora spojrzeć na główne gmachy publiczne Aten. Duże, nieładne gmaszysko, unoszące się w ogrodowej głębi nad Placem Konstytucji — to pierwsza pieczęć nowogreckiego porządku w Atenach. Pan baron Friedrich Gartner z Monachium zbudował go dla świeżo upieczonego króla. Zaczął go budować, za bawarskie głównie pieniądze, w 1834 roku, po czterech latach pałac był gotów. Król się doń przeniósł z czynszowego domu, którym dotychczas musiał się zadowalać jego majestat. Ale i ta rezydencja mu zbrzydła, odkąd z jej balkonu ogłoszono wymuszoną przez masy konstytucję. Więc przy ulicy Herodesa Attykusa, za Ogrodem Narodowym, zbudowano królom Nowy Pałac, a stary ofiarowano na użytek parlamentu (Wuli), rady państwa i ministerstwa Obrony Narodowej. Zachowanie w pobliżu Metochikonu, czyli stajni królewskich, można by zaliczyć na konto rojalistycznych uczuć ludności, gdybyśmy nie wiedzieli, że nadmierną miłością do bazileusów ani się nie odznaczali Ateńczycy starożytni, ani nie odznaczał się współczesny lud ateński. Uniwersytet, Akademia Ateńska, Biblioteka Narodowa tworzą tzw. Ateński Tryptyk, dzieło braci Hansen, duńskich architektów z Wiednia, przez długi czas obywateli Aten. Marmury pantelickie i klasyczna Grecja jak żywa (albo jak w kinie). Ale to się może podobać. Fronton Akademii Ateńskiej — dzieło Teofila Hansena, ukończone w 1885 roku — ozdobił artysta Drosos, rodowity Ateńczyk, posągami Apollina i Ateny, a przed wejściem posadził wykutych w kamieniu Platona i Sokratesa. Uniwersytet — dzieło Chrystiana Hansena, otwarte w 1837 roku — zdobią biusty bohaterów z nowożytności: poety Rigasa i patriarchy Grzegorza V. Najskąpiej ciekły kredyty na Bibliotekę Narodową, której gmach był gotów dopiero w 1891 roku, po 52 latach marudzenia. W międzyczasie Teofil Hansen zasłużył sobie na honorowe popiersie i zmarł w Wiedniu w tym samym roku 1891. Zdążono zbudować także inne brzydkie gmachy, na przykład Politechnikę — dzieło architekta Lizandrosa Kaftanzoglu, ukończone w 1858 roku — albo, już wspomnianą, katedrę ateńską, skleconą z 70 różnych greckich kościołów i kaplic: właśnie o to chodzi, że w niej ni ładu, ni składu, i że podobnie jak prawie wszystkie inne nowogreckie cerkwie w Atenach dziełem sztuki nie jest.


Udanym natomiast dziełem, do przeszłości nawiązującym zręcznie, jest sportowy stadion ateński, Panatenajkon, zbudowany w 1895 roku przez Anastazjosa Metaksasa za pieniądze milionera Aweroffa na miejscu stadionu helleńskiego i na jego wzór, a właściwie jako jego rekonstrukcja, tyle że zmodernizowana i przystosowana do nowych potrzeb. Jakkolwiek budowany pospiesznie — w związku z olimpiadą, szykowaną na rok 1896 — stadion ten nie jest tandetny i nadal dobrze służy rozwijającemu się powoli greckiemu sportowi oraz zawodom międzynarodowym, których i w Atenach nie brak. W pobliżu stadionu kilka parków niesie ochłodę od letniego skwaru: gaj Ardetosu otacza stadion, a park Pankrati leży niedaleko. Z drugiej strony bliski stadionowi jest park Zapion. Ateny dbają o zieleń miejską, chociaż to troska nietania.
Centrum parku Zapion zajmuje dość pretensjonalna, sporych rozmiarów budowla — dzieło Teofila Hansena — którą, wraz z parkowym otoczeniem, ufundowali miastu bracia Zapas w 1888 roku. W budynku znajdują pomieszczenie różne wystawy czasowe. Nazywa się jak park: Zapion. W pobliżu stoi „tak sobie” pomnik Byrona. Zapion przylega do Ogrodu Narodowego. Jest to najładniejszy park w Atenach, założony przez niecierpianą za życia królową Amallę; która wraz ze swoim mężem Ottonem wróciła w 1862 roku do Bawarii. Dużo w tym parku cienia, przestrzeni i drzew, jest tu aleja palmowa, są ścieżki laurowe, jest belweder, a także sporo reliktów ze starożytności, jakieś mozaiki z ruin rzymskich term, jakieś murki, jakieś ślady po wodociągu Pizystrata.
Szeroki bulwar — Leoforos Amalias — dzieli Park Narodowy od Platia Sindagma. A stąd już bardzo blisko do jeszcze jednego wspomnienia Aten z ubiegłego wieku: tuż niedalego, przy ulicy Wenizelu stoi dom sławnego Heinricha Schllemanna.