Nowe Ateny

Centrum nie weszło jeszcze w stadium wyburzania starych kamienic i zastępowania ich wysokościowcami, to chyba nieprędko nastąpi. Zabytkowe dzielnice są już chyba zabezpieczone. Jednakże niektóre instytucje dorabiają się nowych siedzib, nawet Galeria Narodowa. Trzeba jednak dobrze szukać, by na takie nowe gmachy natrafić. Toteż nowe, nowoczesne dzielnice mieszkaniowe Aten wydają się czymś egzotycznym w porównaniu ze śródmieściem. Jest faktem, że Ateny to największy plac budowlany Grecji, na którym obok rezydencji dla armatorów przybywa co roku sporo kamienic dla ludzi, nie sięgających tak wysoko marzeniami, by być kupcami ateńskimi.
Ateny mają stosunkowo niewiele pomników, choć więcej niż Warszawa, ale zadanie swoje spełniają. Najważniejszy jest Pomnik Nieznanego żołnierza (dzieła architekta Lozaridesa i rzeźbiarzy: Dimitriadisa i Fioka). Wedle międzynarodowego architektonicznego porządku, płyta płaskorzeźby, nazwy miejscowości bitewnych, poczynając od wojny wyzwoleńczej. Koło narodowego monumentu ożywienie, zwłaszcza w niedziele. W Londynie, w Kopenhadze nigdy nie brakuje gapiów, którzy fotografują zmiany warty, żołnierzy od parady, w mundurach od parady. Także w Atenach przyjrzeć się można zmianie warty ewzonów (gwardii przybocznej) przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza: pod płytą spoczywają anonimowe szczątki, którym przed płytą składają zrutynizowany hołd żywi żołnierze w przebraniu dawnych wojaków z gór Epiru. Czerwone czapy, buty z pomponami, szable od salutowania, no i białe spódnice noszą ci bałkańscy „falsegórale”.


Miasto to domy dla ludzi i gmachy dla społecznych kolektywów. Styl pałaców nauki czy urzędów ministerialnych wyciska swoje piętno nawet na takim mieście jak Ateny. Niestety, główne gmachy użyteczności publicznej nowoczesnych Aten powstawały w ubiegłym wieku i pod przemożnym wpływem wzorów architektury klasycznej popadły w manierę neoklasycyzmu, w naśladowczość, która wielu dawniejszych podróżników gniewała, a innych trochę śmieszyła. Dzisiaj jesteśmy bardziej wyrozumiali — dla tych zaopatrzonych w kolumny antyczne i dla naśladowców starego, parysko-wiedeńskiego pompierstwa. W Atenach w grę wchodziła bliskość Akropolu i pustki w szkatule rządu i samorządu. Stąd wygórowane i nieraz opacznie realizowane ambicje, a z drugiej strony niedobór kredytów na wiele niezbędnych obiektów. Tak się złożyło, że obok pałaców z pompą (o których niżej) powstawały budowle zbyt skromne jak na potrzeby stolicy, dość szybko pękające w szwach i obskurniejące. Na gmach Banku Grecji, Głównej Poczty czy Teatru Narodowego, na dworce kolejowe, naziemne czy podziemne, na różne ministerstwa, na Dimarchion (ratusz) czy Arsakon (sąd) lepiej nie patrzeć pod kątem ich wystroju architektonicznego. Dworzec lotniczy z trudem zaspokaja rosnące potrzeby. Przyciasne są hale targowe (przy ulicy Ateny!). Nie wysilały się też obce państwa, budując w Atenach gmach dla swoich Instytutów Archeologicznych, z najstarszym francuskim, otwartym jako stała placówka już w 1846 roku.