Nowe Ateny

Przy ulicy Stadiu górują domy prywatne i atmosfera handlu, przy ulicy Wenizelu gmachy publiczne, administracja. Tam nowoczesne sklepy z luksusowymi witrynami, zeroekranowe kina, wielkie banki, przestronne magazyny, natłoczone kawiarnie, kioski z obcojęzycznymi gazetami i sprzedawcy krajowych biletów loteryjnych, tam eleganckie hotele. W wystawach sklepów jest coś z paryskiego szyku, w urzędach coś z fasadowości i agresywnej biurokracji. Fasadowość jest najczęściej pseudoklasyczna, ale pokrywa się patyną jak wiedeńska secesja. Fasadowość współczesna mniej się rzuca w oczy.


Więc wreszcie wyzwalamy się od historii dawnej i nowej, oddychamy dniem dzisiejszym. Na niedużym, kolistym Platia Omonia zachwycają wodotryski. Środek ogromnego, ujętego w czworobok nowobogackich gmachów i jaskrawych neonów Platia Sindagma zajmuje ruchliwa kawiarnia pod gołym niebem, zawsze pełna do późna w noc. Zadrzewione bulwary Leoforos Olgas, łączące Olimpiejon ze Stadionem, boga ze sportem, są równie oknem wystawowym, współczesnych Aten, jak główny klin, którego dwa ramiona — Leoforos Wasilisis Sofias i Leoforos Aleksandras zbiegają się w okolicy Instytutu Pasteura, daleko za Lykabetem. Tam współczesność próbuje być agresywna, wystawiać do słońca swoje młodoburżuazyjne luksusy. Na ulicy Sugru skupiły się salony samochodowe. Zamożność okolic Placu Konstytucji jest mniej zaczepna, zapisala w pamięci nie tylko generałów królewskich i pułkowników republikańskich, ale również demonstracje i powstania ludowe. Handlowa fasada jest tradycją grecką. A hotele nazywają się tu „King George”, „Grande-Bretagne”, „Kings Palace”, „New England”, „Royal”, „Au Ambasadeurs”, w najskromniejszych przypadkach: „Olimpie”, „Achlilion”, „Gity”, „Mega Minou”, „Cairo”, i „Cosmopolike”. I w Atenach nie brak także hotelu „Hilton”, który projektował (1963) Wasiliadis, najwybitniejszy współczesny architekt grecki.