Nowe Ateny

Ale to wszystko nic wobec zbioru waz, pochodzących ze wszystkich okresów ceramiki starogreckiej, od najwcześniejszych poczynając. Czy wiecie, co to są askosy, dynosy, fiale, gamikosy, hydrie, kalpisy, kantarosy, kelebosy, kiatosy, kiliksy, kontarosy, laginosy, lakytosy, ojnochoje, psyktery, skyfosy, stamnosy i temu podobne alabastrony, aryballosy, kernosy, kratery, lutrofory, rytony? To nie czarna magia, to rodzaje waz geometrycznych, figuralnych, czarnych czy czerwonych, z których każdy rodzaj ma swe imponujące egzemplarze w ateńskim Muzeum Archeologicznym. Warto wejść w ów gąszcz, przynajmniej nazw, by uświadomić sobie, jak urozmaicona, niezmiernie bogata była sztuka helleńska w tym jednym chociażby zakresie, i jak świetne stanowiła żródło do poznania codziennego życia starożytnych, od religii – do polityki, od spraw publicznych do zacisza domowego. Złote maski królów mykeńskich i wszystko, co z ich mienia przechowała ziemia, zobaczymy zebrane tutaj, w Muzeum Archeologicznym. I nie ma człowieka, na którym by nie wywarły przejmującego wrażenia te plony odkryć Schliemanna, Wace’a, Papadimitriu.

DZIEŃ NIESPIESZNEGO PRZECHODNIA. Odwracamy oczy od Akropolu, zapuszczamy się w pierwsze lepsze ulice nowego miasta. Ale chociaż znajdujemy się w mieście współczesnym, nie możemy się ani rusz uwolnić od nacisku antyku i połączenia rzeczywistości dnia z onegdaj i wczoraj. Gra sprzeczności: w Rzymie przeszłość nawarstwiała się harmonijnie, w Atenach Akropol wywyższa, ale i przytłacza miasto. To nie znaczy, że Ateny żyją w cieniu Akropolu. Współczesne Ateny nie mają w sobie nic z ducha Wenecji. Jest to miasto w niemałym stopniu kosmopolityczne — jak każde naprawdę wielkie miasto. Wystarczy przespacerować się po centralnych ulicach Stadiu i Wenizelu, wejść w zgiełk ulicy Ermu, by się o tym od razu przekonać. Tyle że Akropol panuje nad Atenami w stopniu, w jakim nigdy na przykład Zamek królewski nie panował nad Warszawą.