Na zachód od Salonik

Do Kastorli można dojechać bez trudu drogą, która od Edesy biegnie przez miasto Fiorina (13 tys. mieszkańców) z miast greckich na pograniczu z Albanią najbardziej dynamiczne. Prosperuje tu handel owocami, narodził się przemysł skórzany, metalowy, próbuje się leż rozbudowy bazy letniskowo-turystycznej. Za Floriną droga wdziera się na wysoką przełęcz Plsodari (1580) i zbliża się do sławnych z urody krajobrazu i obfitości ryb jezior Prespa. Wielkie jezioro tylko w części należy do Grecji, natomiast Małe leży niemal w całości po greckiej stronie.
Na spłaszczonej wyżynie między górami Wermion i Wernon usadowiło się Ptolemais (17 tys. mieszkańców) stolica greckiego zagłębia węglowego. Złoża węgla (brunatnego) są tu znaczne, liczone na pół miliarda ton. Już przed wojną umacniał się tu kapitał niemiecki — i do dzisiaj dominuje on w całym regionie Ptolemais, mimo że współcześnie również kapitał francuski, włoski i rodzimy grecki usiłują ograniczyć monopolistyczną pozycję niemieckiego konkurenta. Firmy zachodnioniemieckie zbudowały duże fabryki brykietów i koksu, niemieccy inżynierowie nadal są w nich wcale licznymi pracownikami. W Ptoiemais powstała elektrownia cieplna o mocy 1260 MW, w 1963 roku zbudowana została tkalnia o mocy przetwórczej 75 000 ton i fabryka nawozów azotowych. Eksploatacja węgla osiągnęła w 1969 roku 5,3 miliona ton.
W sumie — chociaż w dalszym promieniu od miasta ludność po dawnemu trudni się rolnictwem — jest rejon Ptolemals jednym z głównych okręgów przemysłowych Grecji i Niemcy nazywają go “greckim zagłębiem Ruhry”. Dymy kominów, zabudowania fabryczne, znaczny procent robotników sprawiają na przybyszu niegreckie wrażenie. Klimat tu także mniej łagodny, niż zwykliśmy przypisywać greckiej ziemi.

GÓRY SUROWE I ŚNIEŻNE. Macedonią Grecką oddzielają od słonecznego Epiru północne masywy i gniazda gór Pindos, trudno przystępne, słabo zaludnione, o surowym klimacie. Aby z głębi lądu dotrzeć do Janiny, stolicy Epiru, musimy przedostać się przez łańcuch Pindosu.
Między Kastorią a Janiną wyrastają aż trzy potężne, naturalne przeszkody. Pierwszą z nich są góry Gramos, ów potężny, wysokogórski masyw (2520 m) u źródeł Sarandaporosu i Allakmanu, będący ośrodkiem długotrwałych, bohaterskich walk komunistów greckich z wielekroć przeważającą liczebnie regularną armią rządową.
Następną barierą jest potężny masyw Smolikas (2633 m), a kolejną zaporą góry Timfi (2497 m), podobnie jak Smolikas po części alpinistycznego charakteru. Główną atrakcją Timfinia są jednak wierzchołki górskie, lecz niezwykły wąwóz Withikos, blisko 20 kilometrów długi i wznoszący się półtora tysiąca metrów w górę wśród skalnych ścian, do tysiąca metrów wysokich. Mówi się, że to najpiękniejsza atrakcja krajobrazowa Grecji, entuzjaści porównują Withikos z kanionem Colorado; to zapewne przesada, ale samo porównanie świadczy o randze Withikos. Rejon między Gramos a Timfi należy do zlewiska rzeki Sarandaporos, która po wpłynięciu do Albanii nazywa się Vjosa i jest największą rzeką południowej Albanii. Strategiczne znaczenie miasteczka Konica, usytuowanego nad jednym z dopływów Sarantaporos, jest więc równe walorom krajobrazowym jego otoczenia, o czym przekonali się na własnej skórze żołnierze Mussoliniego. Później — od 24 grudnia 1947 roku do 15 stycznia 1948 roku — toczyły się tutaj zaciekłe walki oddziałów partyzanckich z wojskami królewskimi. Przy granicy leży tu zapadła wioszczyna Pogoniani, do której nawet zbliżyć się nie można bez specjalnej przepustki. A niegdyś było tu miasto, kwitnące kościołami i klasztorami, siedziba możnych biskupów.