Na południu Peloponezu

Zamieszkana przez Słowian, potem przez Wenecjan i Turków, spalona częściowo przez imigrantów z Albanii (XVIII w.), Mistra zachowała jednakże swój charakter miasta bizantyńskiego (liczyła wówczas 40 tysięcy mieszkańców). Dzisiaj składa się z pilnie chronionej dzielnicy dolnomiejskiaj i mocno wyodrębnionego górnego miasta, a także z zabudowań wielkiego klasztoru Pandanasa. Osobno na wysokiej górze zwiesza się nad Mistrą zamek frankoński. Najsilniejsze wrażenia wywołują klasztory Pandanasa i Wrontochion, ozdobione świetnymi freskami późnobizantyńskimi, częściowo odrestaurowane. Zwraca uwagę pałac despotów, za czasów tureckich zamieniony w wielki bazar. Naprawdę jednak nie chodzi w Mistrze o poszczególne obiekty: to co decyduje o wartości Mistry, to zespół jej domów, cerkwi, klasztorów. Mistra należy — wraz z klasztorami na Meteorach i na Atosie — do największych średniowiecznych zespołów zabytkowych w skali już nie tylko greckiej, ale ogólnoeuropejskiej.

CZY JESZCZE WIECIE, CO TO JEST MALMAZJA? Ludność, która w ciągu wieków średnich uciekała nieraz z Lakonii, chroniła się na środkowy „palec” Peloponezu, na półwysep Mani. Znawcy twierdzą, że zachowały się tu w nieskazanej formie różne osobliwości etnicznie greckiej ludności Peloponezu, i że rzadkiego tu turystę oczekuje niezwykle spotkanie z folklorem. Dojazd jest nawet wygodny — przez miasteczko Jithion, naprzeciw wysepki Marathonisi w Zatoce Lakońskiej. W starożytności wysepka nazywała się Kranal, służyła jako miejsce politycznego azylu i znana była jako punkt przeładunkowy dla fenickiego handlu, zwłaszcza handlu purpurą. Na półwysep Mani biegnie dobra droga z Jithion przez wąwozy południowego Tajgatu, miasteczko Areopolis do osady rybackiej Jerelimio. W okolicy znajdują się dwie jaskinie ze stalaktytami, Alepotripa i podwodna Glifada, należące do najpiękniejszych jaskiń Grecji. Piękna wycieczka do przylądka Matapan, może przypomnieć starożytny Tajnaron, gdzie znajdowała się świątynia Posejdona, z ważną wyrocznią, obowiązującą całą Lakonfę (nic z tego nie pozostało), albo przypomnieć współczesną bitwę morską, w której w marcu 1941 roku eskadra brytyjska zadała poważne straty eskadrze włoskiej, przepędzając flotę Mussoliniego na resztę wojny z otwartego morza. Zwiedzając Matapan znajdujemy się na najbardziej ku południowi wysuniętym cyplu lądu greckiego, ledwie 120 kilometrów od Krety.
Półwysep Kinuri a nazywał się w starożytności Minoa. Ośrodkiem tego obszaru jest port Monemwasja, malutkie osiedle rybackie wśród skał i urwistych brzegów. I Monemwasja ma dumną przeszłość, pozostały w niej zabytkowe kościoły i cytadela, którą porównać by można z Zamkami Orawskimi w powiększeniu. Jest dolne miasto, górne miasto i na czubie góry (375 m) kościół Ajia Sofia, kopia kościoła w Dafni. Położenie strategiczne ważne. Toteż o port w Monemwasji walczyli: Normandowie, Frankowie, Bizantyńczycy, Wenecjanie, Turcy, nawet Rycerze Maltańscy, nawet papieskie wojska, które na pięć lat przyłączyły Monemwasję do posiadłości Państwa Kościelnego, Monemwasja była wówczas głównym eksporterem małmazji, szlachetnego, słodkiego wina, które z takim zapałem spijano w Europie Zachodniej. Dzisiaj nawet winorośli nie uprawia się na Kinurif, a odmiany małmazyjskie (malwasija) wyemigrowały na Cypr, na Sycylię, na Sardynię, nawet do Portugalii. U nasady półwyspu znajduje się jeszcze jedna miejscowość godna wzmianki: Jeraki. Trafimy przy niej na zamek frankoński hrabiów de Nevlile, najlepiej bodaj zachowany ze średniowiecznych zamków na Peloponezie. Jeraki to dziura, niemniej, wyposażona w 15 cerkiewek, co prawda — wielkości kaplic. Podobny jak w Jerakl zamek Irankoński (tyle, że innej rodziny — de Neuilly) jest również w Posawas u nasady półwyspu Mani.