Na południu Peloponezu

12 kilometrów na południe od Pilos trafić możemy do Methoni, za czasów feudalnych najważniejszego portu zachodniego Peloponezu, dzisiaj przegranego rywala Kalame. Bizantyńczycy lubili to miejsce, podobnie Wenecjanie, którzy z Modonu — taką odmianą onomastyczną się posługiwali zrobili największy port na Peloponezie, chroniony największą średniowieczną fortecą w Grecji. Z fortecy tej wiele zostało i robi nie mniejsze wrażenie niż sławne zamki obronne Joannitów. Methoni liczyło za swoich czasów 40 tysięcy mieszkańców; dziś ma ich 2,5 tysiąca; niewielka jest szansa na więcej.
Południowy wschód Peloponezu zajmuje Lakonia, dolina żyzna, którą płynie Ewrotas. Dolina jest wciśnięta między potężne łańcuchy górskie Parnon (do 1935 m) i Tajget (do 2407 m). Zimą w górach zdarza się śnieg, upragniony kontrast do ciepłego klimatu niziny lakońskiej. Osią komunikacyjną jest ważna droga z Tripolis do Sparty i dalej na południe do Mistry i nad Zatokę Lakońską. 15 kilometrów przed Spartą mijamy pole bitwy pod Sellazją (221 r. p.n.e.), gdzie Macedończycy i Związek Achajski położyli kres przewadze Sparty, tak brutalnie ciążącej nad Peloponezem przez pięć wieków, a nad całą Grecją przez dwa wieki.

Sparta
Sparta

Przez dwie wysokie przełęcze (920 m i 840 m) schodzimy z wilgotnego chłodu w suche ciepło, w dolinę sadów i winnic. Przed nami — Sparta (16 tys. mieszkańców), dzisiaj pokojowa mieścina, wiele willi w ogródkach, wiele kwiatów i drzewek, cicho, spokojnie. Miasteczko nie ma historii i nie chce jej mieć. Historię starożytnej Sparty zamknięto w lokalnym muzeum, które zgromadziło — nieobfite zresztą — szczątki świadectw dawnej świetności. Sparta była najsilniejszym militarnie państwem greckim i przez kilka wieków budziła postrach wśród bliższych i dalszych sąsiadów, strach równy nienawiści, jaką ją sąsiedzi otaczali. Gdy przyszły na nią złe czasy – pod ciosami najpierw Teb, później Macedonii — zastygła w martwocie i rozpamiętywaniu przeszłości. A gdy Germanie, a później Słowianie do cna pognębili, wyburzyli i wyludnili tysiącletnią stolicę greckiego południa, nie było komu jej wskrzeszać. Bizantyńczycy założyli w miejsce Sparty miasto Lakedemonia, a Frankowie woleli wynieść się jeszcze dalej, do Mistry. I dopiero rozkochany w antyku król Otto erygował na nowo Spartę w 1834 roku.
W nowym mieście nie ma nic ciekawego, a wśród nikłych ruin starego miasta wyróżniają się: resztki paradnego teatru (pod względem liczby miejsc na widowni trzecie po teatrze w Megalopolis i teatrze w Atenach), fundamenty świątyni Artemidy i cokół pomnika jakiegoś nie znanego bohatera, który miejscowi chętnie nazywają grobem Leonidasa, nie bacząc, że grób Leonidasa inni przewodnicy pokazują w Termopilach.
Mistra (7 km na zachód od Sparty) była ostatnią stolicą bizantyńskich posiadłości na Peloponezie. Powstała u podnóża zamku, który w 1249 roku zbudował na wzgórzu, zwanym przez Greków Myzitra, Wilhelm II de Villahardouin, średniowieczny trubadur, zabłąkany na kraniec ówczesnej europejskiej kultury. Tylko 15 lat królował Villehardouln w Mistrze, ale to wystarczyło, by zamek stał się enklawą rycerskiego życia w grecko-słowiańskim otoczeniu, oazą tak przyciągającą, chociaż efemeryczną, że do Mistry sprowadził Goethe Fausta na spotkanie z Heleną. Także bizantyńska Mistra stała się ważnym ośrodkiem kulturalnym i jednym z najświetniejszych świadectw życia i kultury Grecji średniowiecznej. W 1340 roku stała się Mistra ośrodkiem państwa Morea, pod luźno od Konstantynopola zależnymi władcami z rodu Kantakuzenów i Paleologów. Miasto wzbogaciły kościoły, urzędy, domy zamożnych biurokratów. Piękne to były czasy, choć krótkotrwałe. Tu w kościele Mitropolis Konstantyn Paleoiog ukoronowany został w 1449 roku na cesarza bizantyńskiego Konstantyna XI. Despotat przetrwał jako niezależne państewko 7 lat dłużej niż cesarstwo nad Bosforem — do 1460 roku.