Na północy Peloponezu

Dobre od niedawna drogi jezdne kierują turystę z Kalawrity ku zachodowi przez bezleśną wyżynę do klasztoru Ajia Lawra ku wschodowi leśnymi zboczami w dół do klasztoru Mega Spileon. Bliskie sobie duże stosunkowo klasztory Alia Lawra i Mega Spileon mogą służyć za przykład jak urozmaicony i różnorodny w swoich formach — przy zachowaniu wspólnego typu architektonicznego — jest świat greckich klasztorów. Wszystkie zasadnicze elementy są tu podobne; a przecież w każdym szczególe odmienne. Ajia Lawra stoi na wzgórzu pośrodku szerokiej, widnej przestrzeni. Mega Spileon jest klasztorem górskim, jednakże nie ustawionym na czubie górskim, lecz przypartym do ściany skalnej i jakby w nią wrośniętym. Ajia Lawra ma słoneczny podwórzec, zacienioną drzewami studnię, przestronne cele, wysokie krużganki, szerokie korytarze, a także boczne skrzydło muzealne. W Mega Spileon nagie skały i naturalna jaskinia włączone są w klasztor cudami słynący. Ciasne zawilgłe cele, kręte korytarze, mroczna kaplica — wszystko zachowało swój średniowieczny wyraz. Jedynie refektarz, w którym gościnni mnisi częstują maleńkimi porcjami świetnej konfitury z róży, jest odrobinę jaśniejszy, ma dużo jeżeli nie słońca to przynajmniej światła i powietrza.


Losy obu klasztorów też były różne, choć zarazem podobne. Oba powstały w głębokim średniowieczu, za najlepszych czasów bizantyńskiej ascezy i rozkwitły blaskiem bogatego życia klasztornego. Niejaka Eufrozyna miała w jaskini góry Zachloru odkryć cudowny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem namalowany przez świętego Łukasza. Jaskinię obudowano klasztorem z końcem VIII wieku. Tak powstał Mega Spileon. Niejaki Atanazy, eremita z klasztoru Megali Lawra na Atosie, wywędrował na Peloponez i założył klasztor Ajia Ławra w drugiej połowie IX wieku. Jeden i drugi przybytek protegowali purpuraci z Bizancjum, póki mieli możność. Potem oba klasztory zdane już były na własne siły. Lepiej radził sobie Mega Spileon. Turcy w 1585 roku obrabowali i spalili Lawrę, Mega Spileonu nie tknęli. Mnisi żwawo Lawrę odbudowali. W 1640 roku pożar strawił do cna Mega Spileon, mnisi cudowną Madonnę uratowali, a klasztor odbudowali. Nastał ruch wolnościowy i oto tutaj, w Ajia Lawra, po nocnej mszy o świcie 25 marca 1821 roku Germanos, metropolita Sideros, rozwinął pod platanem, na dziedzińcu klasztornym, sztandar z ikoną, znak do wybuchu ogólnogreckiego powstania. Reszyd Rasza w odwet złupił i spalił klasztor Ajia Lawra w 1826 roku, Mega Spileonu nie tknął. A gdy kilka miesięcy później do Mega Spileonu dobrał się Ibrahim Pasza, było za póżno. Obrońcy się umocnili i napastnik tylko mury nadszczerbił, jak Szwed mury Częstochowy. Po wyzwoleniu Ajia Lawrę odbudowano z pietyzmem, ale większego rozgłosu — jako największy klasztor w Grecji — zażywał Mega Spileon. Dlatego Słowacki zwiedzał przede wszystkim Mega Spileon, podjęty 13 września 1836 roku raczej gościnnie przez mnichów; ale się nimi nie zachwycił, bo nie mniej niż niemieckiego króla w Atenach czcili rosyjskiego cara w St. Petersburgu. Obaj protektorzy wyznawali prawosławie, obaj głosili się opiekunami wiary, ale car miał więcej środków na wspomaganie biednych mnichów, więc czcili go gorliwiej.
Historia na tym nie skończona; w 1844 roku tym razem przyroda, a nie ludzie, ciężko doświadcza Ajia Lawrę, burzy ją trzęsienie ziemi. Zostaje znowu odbudowana. Tyczasem nieszczęście spada na Mega Spileon, w 1934 roku znowu ulega pożarowi, panosząc wielkie straty materialne i w zabytkach, choć święty obraz znowu ocalono. W 1940 roku Niemcy spalili i zburzyli Ajia Lawrę, Mega Spileonowi dali spokój. Dziś Ajia Lawra stoi znowu cała z wydzieloną częścią muzealną.
Historyczny platan u progu Ajia Lawra jest wstępem do zwiedzenia muzeum, gdzie różne wystrzępione pamiątki z wojny o wyzwolenie wzruszają zwiedzającego, podobnie jak cenne rękopisy średniowieczne i sprzęty liturgiczne, przede wszystkim księga Nowego Testamentu, ozdobiona 1200 diamentami. Nie mniejsze wrażenie wywiera Mega Spileon, i nie tylko dlatego, że pięknie położony, i że Słowacki… Posępna grota, wdrążona w żywą skałę, surowe cele, biblioteka niełatwo dostępna po „wspinaczkowych schodach” zapadają w pamięć, chociaż z biblioteki pozostały resztki. A cudowny obraz spółki św. Lukasz-św. Eufrozyna w osobnej wnęce pod szkłem okazuje się być prymitywnym malunkiem z wosku i mastyksu.