Na północy Peloponezu

Krążymy wśród korzeni i kamieni, w cieniu oliwek i platanów, zadrapywani przez osty. Oglądamy to, co zostało z gimnazjum, palestry, term, eksedr, co zostało z Heroonu, Pelopionu czy Pilippejonu. Identyfikujemy miejsca, gdzie stało 12 skarbców miast greckich i napotykamy praktyczny Leonidajon, który zbudował niejaki Leonidas dla honorowych gości Jako ich kwaterę na czas pobytu w Olimpii. Trafiamy na Pompejon, jak nazwano magazyn przedmiotów kultowych, założony w miejscu, gdzie stała pracownia Fidiasza. Jak wiadomo, z tej pracowni wyszedł największy (pomijając Kolosa Rodyjskiego) posąg antycznej Grecji: statua Zeusa ze złota i kości słoniowej, ustawiona w olimpijskiej świątyni Zeusa.
Świetne posągi z marmuru i wyroby z terakoty, rzeźby przyczółkowe i metopy ze świątyni Zeusa, to, co znaleziono w ziemii Olimpii, pomieszczono w tutejszym muzeum, którego chlubą — eksponatem, uhonorowanym osobną salą — jest Hermes Praksytelesa, jeden ze szczytów klasycznej rzeźby, a więc jeden ze szczytów rzeźby w ogóle. Ale Fidiaszowego Zeusa na próżno byśmy w Olimpii szukali. Teodozjusz II nie ośmielił się go zniszczyć, gdy w 426 roku burzył, dewastował i palił święty Allis; ale uwiózł figurę do Konstantynopola, gdzie to genialne dzieło sztuki nie przetrwało nawet pięćdziesięciu lat: spłonęło, stopiło się w ogniu pożarów w 475 roku. Olimpia zmienia się z roku na rok. Nowej Olimpii przybywa hoteli, moteli, boom turystyczny trwa. A starej Olimpii przybywa obiektów podrestaurowanych, bo gdy wykopki się kończą, zaczynają się dobudówki. Sens w tym może wątpliwy, ale nie buntujmy się przeciw pełnemu odtworzeniu stadionu olimpijskiego, o którym dokładnie wiemy, jakie miał wymiary, jak wyglądał, jakim był. Sens ginie dopiero wówczas, gdy przekracza się rozsądne granice. Na razie nam to nie grozi. Ale przedsiębiorczość ludzka nie lubi słabnąć. Współczesny rozkwit sportu i jego upowszechnienie w całym świecie przyniosły w ostatnich czasach ogromny rozkwit literatury dotyczącej Olimpii i jej Igrzysk. Także w Polsce. Zapoczątkował ją u nas Stefan Parnicki-Pudełko książeczką Olimpia i olimpiady (1964), a z innych prac wymieniam trzy: Zbigniewa Porady Starożytne i nowożytne Igrzyska Olimpijskie (1981) oraz książkę Od Olimpii do Olimpiad (1980) i książkę Jerzego Lanowskiego Święte igrzyska olimpijskie (1981).


TRZECIE MIASTO GRECJI. Trzymająca się północno-zachodnich brzegów Peloponezu droga z Olimpii przez Patras, nizinna, monotonna (w sumie 120 km), jest bodaj najbrzydszą drogą peloponeską. Ale jak to najczęściej bywa, jest to — na przybrzeżnej trasie od Pirgos — najważniejsza z dróg peloponeskich i ruch towarowy na niej znaczny.
Nizina Elidy i Achai — między ujściem Alfiosu a ujściem Pirosu — jest urodzajna i dobrze nawodniona. Rodzi oliwki i winorośl, stąd też pochodzą najlepsze rodzynki greckie (koryntki). Miasto Pirgos liczy ponad 20 tysięcy mieszkańców, jest więc jednym z najludniejszych na Peloponezie. Cechuje go ożywiony handel koryntkami, których wielkie składy i magazyny dominują w wyglądzie miasta. Miasto Patras, właściwie Patre, ma przeszło 140 tysięcy mieszkańców, jest więc nie tylko największym miastem Grecji Południowej, ale trzecim pod względem wielkości miastem w całej Grecji (po Atenach z Pireusem i Salonikach). Również jako port zajmuje Patras w Grecji trzecie miejsce. Jest to najważniejszy port eksportu wina, oliwy, tytoniu, rodzynków, wełny. Jest też Patras ośrodkiem z wolna rozwijającego się przemysłu bawełnianego, skórzanego, wyrobu winiaków i aperitifów.
Nikt w Patras nie zajmuje się zwiedzaniem, choć jest tu parę stylowych kościołów, nieźle zachowane ruiny rzymskiego odeonu i akropol-kastro oraz bogate muzeum. Nikt także nie zatrzymuje się po drodze, chyba po to, by odwiedzić plaże XIX-wiecznej miejscowości Katakolon albo bungalowy i wille XX-wiecznej, snobizującej się Olympia Beach. Równina w Grecji przygnębia, latem tu duszno.