Kreta

Były właściwie dwa pałace. Pierwszy został zbudowany przed XX wiekiem p.n.e. i padł pastwą pożaru około 1800 roku p.n.e. Drugi zbudowano, czy — odbudowano, w miejscu gdzie stał pierwszy. Przewyższył on swoim przepychem poprzednika. I ten właśnie najświetniejszy pałac uległ inwazji greckich Achajów z Peloponezu w XIV wieku p.n.e. Ułatwiła ten najazd katastrofa, jaka nawiedziła Kratę po wybuchu wulkanu Thiry ok. 1460 r. p.n.e. Olbrzymia fala morska obaliła kruche pałace i wyrządziła mnóstwo innych szkód. Pod panowaniem Achajów cywilizacja na Krecie jeszcze raz się odrodziła, upadła jednak ostatecznie pod uderzeniem barbarzyńskich Dorów, którzy wyburzyli pałace i otaczające je miasta. To, co oglądamy, jest rekonstrukcją pałacu z czasów jego największej świetności. Był on wówczas piętrowy (ponoć aż pięć kondygnacji), a pokojów miał liczyć około 1300 (w mniej świetnych czasach około 800, i ta liczba wydaje się bliższa rzeczywistości). Był to zatem naprawdę labirynt, choć jego plan zasadniczy nie zakładał ani pułapek, ani umyślnego mylenia gości, by jeszcze bardziej byli oszołomieni i przytłoczeni przepychem minosowej rezydencji. Wzbudzić podziw miały natomiast liczne kolumny, liczba sal nie szła w parze z ich wielkością, były to raczej izby, nieraz wręcz klitki. Wentylacja była poważną troską minojskich architektów.


Oglądamy sale i zakamarki, wnęki, ciasne przejścia i korytarze — wśród nich salę, nazwaną umownie salą tronową, bo znaleziono w niej kamienny tron i misę, służącą rytualnym oczyszczeniom, a ściany były pomalowane fantazyjnymi freskami (oglądamy kopie, oryginały znajdują się w muzeum w Iraklionie). Wędrujemy po licznych wewnętrznych podwórcach, nie omijamy części pałacu przeznaczonej dla kobiet. Więcej tu trochę światła, jest i pomieszczenie, określane jako łazienka królowej. Zwiedzamy skarbce i możemy własnymi palcami dotykać ogromnych pitosów, czyli dzbanów, w których magazynowano głównie zboże, ale także wino. Podziwiamy przewody kanalizacyjne (te są oryginalne) i wydaje nam się, że dopiero rzymskie urządzenia sanitarne i wodociągowe im dorównały. Zwracają uwagę schody do licznych bram pałacowych. Dużo wejść, mało, murów. Dużo beczek na zapasy, żadnej demonstracyjnej obronności: widać, że mieszkańcy byli przezorni, a zarazem pewni siebie.