Kreta

Muzeum prowadzi nas od okresu do okresu, olśniewając cyzelatorskimi wyrobami sztuki użytkowej, porywającą ceramiką o coraz bardziej wyrafinowanych stylach i formach, zaskakując minojską specjalnością: labrysami (podwójnymi siekierami), od których poszło określenie pałaców kreteńskich jako labiryntów (domy z labrysami).
Ze szczególnym zachwytem oglądamy dzieła malarzy minojskich: freski sakralne i świeckie, sceny sportowe (tauromachia) i myśliwskie, rytualne i baletowe, świetne plastycznie zwierzęta i rośliny. Sławne są podobizny postaci ludzkich, pełne wyrazu, koloru, a to „książę z lilią”, a to „paryżanki” — jak nazwano stylizowane portrety dam kreteńskich o jakby współczesnej sylwetce i uczesaniu, o zmysłowych ustach i z dekoltem, odsłaniającym piersi. Na tych tchnących pogodą i beztroską freskach życie dworskie dominuje nad kapłańskim, a zabawa nad sprawami serio. Są damy i kawalerowie, zwinni młodzieńcy, delfiny, małpy i ryby, wiotkie kwiaty. Bodaj tylko jeden fresk dotyczy tematyki wojskowej — kreteński oficer dowodzi zaciężną, czarnoskórą gwardią pałacową. Możemy też obejrzeć rodzaj zabawy dla dzieci, którą niektórzy uczeni nazwali „szachami”, a ze spraw poważnych tabliczki z nie odczytanym pismem linearnym A i odczytanym pismem linearnym B.


Freski, freski… Przeniesiono je do muzeum z pałacu w Knossos, który jest tylko o 5 kilometrów oddalony od Iraklionu. Spieszmy do Knosscs, by ujrzeć co prędzej pałac, który tej cywilizacji minojskiej miał się stać centrum i symbolem.
Jeden z najszczęśliwszych archeologów świata, sir Arthur Evans, który odkrył stołeczny pałac i odkopał go, poczynając od 1900 roku, stanął przed zasadniczym dylematem: zostawić ruiny w stanie, w jakim je znalazł, czy też podrestaurować ściśle wedle odkrytych założeń i świadectw archeologicznych. Obrał ten drugi kierunek i pałac w Knossos wyrósł po części jako rekonstrukcja. Skutek — niezadowolenie archeologów i pedantów, poklask ze strony wielu turystów.