Dookoła Attyki

Już w XV wieku pne. obchodzono jakieś nabożeństwa, poświęcone zagadce umierania i zmartwychwstawania natury. Ten proces przyrody obrósł bardzo bogatym mitem o wędrówkach Demeter i jej przygodach w Attyce — związanych z uprawą zbóż i winnej latorośli — o losach jej córki Kory (Persefony), poślubionej Hadesowi (Plutonowi) i schodzącej na pół roku do jego podziemnego królestwa. Na parę wieków przed najazdem perskim misteria, związane z mitem Kory, zyskały już wielki rozgłos i poważne znaczenie w Grecji. Od VII wieku pne. owładnęła nimi ruchliwa polis ateńska. Wypalanie Eleusis ogniem przez Persów było tylko tragicznym epizodem, po którym misteria natychmiast wróciły do chwały w odbudowanym szybko sanktuarium. Dopiero wieleset lat później przyszedł prawdziwy upadek, a to wówczas, gdy dekadencja starej, a prężność nowej religii przyniosły zasadniczą zmianę w obyczajach i w ideowej nadbudowie. Wędrówka ludów zniszczyła materialnie Eleusis, podobnie jak inne pomniki antycznej kultury. Ale zniszczyła je moralnie i dobiła materialnie ideologia chrześcijaństwa. Apologeci, czyli Ojcowie Kościoła, nie szczędzili najostrzejszych słów przeciw sprośnościom pogan i nie cofali się przed najgwałtowniejszymi oskarżeniami o niemoralność i diabelskie praktyki. A że jednocześnie władza cesarska ścigała gorliwie każdy przejaw wierności i wytrwania przy starych wierzeniach, gruzy Eleusis zarosły trawą i nawet ci ubodzy uchodźcy z Albanii, którzy wśród nich osiedli, niewiele już z nich mogli wyłuskać materiału budowlanego dla własnych domostw.


Za swoich dobrych stuleci misteria eleuzyjskie trwały od 13 do 23 dnia jesiennego miesiąca boedromion. Zaczynało się od podróży efebów, opiekunów obrzędów, z Aten do Eleusis, po uświęcone utensylia i statuę Jakchosa, syna Demeter, czczonego w tych misteriach wraz z matką. Zabierali relikwie i wracali z nimi do Aten, witani w radosnym nastroju, a przy moście na Ksfisosie tradycyjną klaunadą tłumów. Przeniesione obiekty umieszczano w osobnym budynku, zwanym Eleuzynionem, stojącym w pobliżu Agory. Nie trzymano ich tam jednak długo, bo już po paru dniach wracały do Eleusis tą samą Drogą świętą, którą przywędrowały do Aten. Tymczasem nastrój się zmieniał, ceremonianci poważnieli, tłum mistyczniał — przypominamy, że słowo misterium pochodzi od pierwiastka mys, co znaczyło milczeć, zamykać oczy i usta. Mystowie (wtajemniczani) i mystagodzy (wtajemniczający) przez dwie doby tymczasem uprawiali w Eleusis tańce, śpiewy, procesje, msze… Czy również jakieś jawne wyznawanie win i czynienie pokuty? W każdym razie nastrój zbliżał się do histerii, przepisowy post zaostrzał zmysły, obrzędy stawały się stopniowo luźne, pewnie i trochę rozwiązłe. Punktem kulminacyjnym były niewątpliwie nocne widowiska w Telesterionie — bardzo tajemnicze. Pod karą śmierci nie wolno było zdradzać nic z tego, co się działo wewnątrz Telesterionu. Ta wyborna okoliczność przyczyniała się najwięcej do rozgłosu i reklamy eleuzyniów. Każdy wolny obywatel chciał być przynajmniej wtajemniczonym pierwszego stopnia, każdy, kto się liczył, chciał awansować do pełnego wtajemniczenia, zwłaszcza artyści i dorabiający się politycy byli na to łasi, od Sofoklesa do Lukiana, od Sokratesa do Cycerona.