Dookoła Attyki

JANUSOWE OBLICZE MISTYKI. Najpopularniejsza i najważniejsza z krótkich wycieczek z Aten to — obok wycieczki na Sunion — pasjonująca wycieczka do Dafni i Eleusis.
Sławna ze swego kościoła Dafni leży w odległości 11 kilometrów od centrum Aten i jest już prawie wrośnięte w organizm miasta, podobnie jak Bielany są coraz bliższe, jedne Warszawy, drugie Krakowa. Autostrada z Aten do Salonik ociera się o Dafni, mijając po drodze Akademię Platońską i Sofoklesowy Kolonos. Inna droga do Dafni pokrywa się z dawną Drogą Świętą z Aten do Eleusis i przekracza dwie odnogi Kefisosu, nad którym tak żywo baraszkowali „mężowie ateńscy” i pracy przypisany plebs. Nazwa Dafni pochodzi od nazwy drzew laurowych, których gaj otaczał miejscową świątynię Apollina, Dafnejon. Okolica była świątobliwa, w pobliżu istniało również sanktuarium, poświęcone Afrodycie. Świątynię starożytną zburzył niezrównany w takich przypadkach Teodozjusz I. Klasztor na jej miejsce powstał dwieście lat później. W XI wieku dobudowano mu — na planie krzyża greckiego — kościół z mozaikami, które nie ustępują mozaikom weneckiej bazyliki św. Marka (a zdaniem niektórych są piękniejsze). Łaciński pan Aten, Otto de la Rocha osadził w Dafni Cystersów w 1211 roku. Tureccy zdobywcy Attyki wygnali zachodnich zakonników w 1458 roku i przywołali wschodnich mnichów. Ci opuścili klasztor z własnej woli w XIX wieku. Ale kościół mimo tych przemian ocalał, i oczom przybyłych uprzystępnia świetne mozaiki, które są arcydziełem sztuki bizantyńskiej z czasów jej odrodzenia po 1500 roku. Mozaik jest mnóstwo, dokądkolwiek wzrok obrócisz, spoglądają ku tobie ze ścian hieratyczne postacie świętych, o wzroku przenikliwym, chociaż ujętym w ścisły kanon plastyczny. Barwy są przytłumione, przeważa przyduszona zieleń, ostro zaznacza się przygaszona czerwień i przyciemniały błękit. Najświetniejsze są mozaiki kopułowe, Chrystus Pantokrator w otoczeniu proroków biblijnych. Oblicze Pantokratora, posępne i blade, tchnie ascetyczną surowością. Jest to oblicze natchnione i zarazem porażające; zaświatowe, a bliskie ziemskiemu, wzniosłe, a odpychające, nie do zapomnienia.


Świat jest ponury — świat jest zmienny. Najlepiej trafić na dafnijskie Święto Winobrania. Przez dwa tygodnie we wrześniu odbywa się ono co dzień w parku dafnijskim, tuż obok kościoła pogrążonego wówczas w mroku i ciszy. Zabawa ludowa jest hałaśliwa, huczna. Bilet wstępu (płatny) upoważnia do degustacji (bezpłatnej) gatunków świeżych win w dowolnej ilości. Warto zwrócić uwagę, że antymisteria dafnijskie odbywają się w tej samej porze roku, na którą przypadały misteria eleuzyjskie: tradycja i klimat to przemożne faktory pewnych zwyczajów i przyzwyczajeń.
Jeszcze mamy w oczach symbole chrześcijańskiej mistyki, a już przybywamy do Eleusis (Elefsis), gdzie mamy wejrzeć w misteria religii olimpijskiej. O misteriach eleyzyjskich różnie mówią, rozmaicie się domyślają — jak tam naprawdę było, nikt ściśle nie wie. Czy wyuzdanie erotyczne, czy obrzędy dość niewinne, a tylko przez wrodzony Grekom zmysł reklamy owiane mgiełką tajemniczości i uatrakcyjnione zabiegami magicznymi i narkotycznymi? Poglądy są wręcz przeciwstawne. Wydaje się pewne, iż wtajemniczeni dwie albo trzy noce spędzali na oglądaniu (tzw, Telesterionie) pasyjnego widowiska, w czasie którego najbierniejsi nawet popadali w ekstazę i uprawiali orgie. Stop, nie ekscytujmy się: słowo orgia znaczyło wówczas dokonywanie pewnych rytualnych zabiegów, nic więcej. Dopiero czasy chrześcijańskie przybliżyły znaczenie tego słowa dzisiejszemu. Kilkanaście wieków później misteria znalazły naśladowców w pasyjnych widowiskach chrześcijańskich, z tego punktu widzenia można by powiedzieć, ze Oberammergau to jakby echo Eleusis.