Dookoła Attyki

Trasa lądowa biegnie przez urodzajną nizinę Mesojia (star. Mesogeja), miasteczka Liopezi (dawna Peanie.) i Markopulon (tutejsze wino słynie z wytrawnego smaku) oraz przez przełęcz Ptaka (180 metrów), osiągając morze w małym porcie Thorikon, spadkobiercy dużego portu starożytnych, który, być może, był stolicą Attyki za panowania Kreteńczyków. Potem był Thorikon ożywionym portem przeładunkowym, z tych helleńskich czasów zachowały się ruiny teatru na 5 tysięcy miejsc, dzisiaj przystosowane do widowisk ludowych i przedstawień antycznych tragedii. Z kreteńskich czasów w Thorikon ocalało tyle co nic, natomiast z czasów mykeńskich jakieś ślady murów, nekropolu, dzielnicy mieszkalnej. Ale ,tak naprawdę: mało tego i tylko dla specjalistów godne uwagi.
Za Thorikon jest już zaraz Lawrion, a niedaleko Sunion. Z Makropulon wypada zboczyć do położonych na wschodnim wybrzeżu ruin Brauronu (dziś Wraona), którymi dawniej interesowali się tylko archeolodzy, ale które dzisiaj stają się coraz bardziej modne. Przed wojną wiedziano, że Brauron był ośrodkiem kultu Artemidy Niedźwiedziej, mitów poplątanych z odwiecznymi legendami o gwałceniu dziewcząt przez niedźwiedzie. W 1948 roku podjęli badacze greccy systematyczne prace wykopaliskowe i odkryli resztki sanktuarium Artemidy oraz ślady domu, w którym mieszkały kapłanki niedźwiedziego kultu. W 1960 roku natrafili na grobowiec, który uznano za grób Ifigenii. Podźwignięto i ustawiono kolumny marmurowe, podjęto inne prace rekonstrukcyjne, powstaje (czy też już powstała) jedna z tych budowli, które nie są nieautentyczne, a jednak mylą.

MARATON. Główne cele turystyczne w, północnej Attyce to Maraton i Amfiarion (staroż. Amfiarejon). Sanktuarium Amfiaraosa leży nad Zatoką Eubejską, niewiele z niego ocalało i w skromnych wymiarach (ruiny doryckiej świątyni, teatr, a raczej teatrzyk). Za to historia (mitologiczna) obfituje w zdarzenia: sanktuarium Amfiaraosa powstało w miejscu, gdzie ów znakomity wróż i znachor z Argos — uczestnik wyprawy Argonautów i akcji Siedmiu przeciw Tebom — ocalony został przed pościgiem przez Zeusa. W Amfiarejonie przez wieki wieszczono i leczono, także snem. Grecy uwielbiali wyrocznie i szpitale lecznicze w guście tych, jakie znajdowały się w Epidauros, Kos, Pergamonie. Amfiarejon był skromniejszy od wymienionych, ale pacjentów i powodzenia starczyło i dla Amfiarejonu, i dla innych podobnego przeznaczenia ośrodków zdrowia.
Pole bitwy pod Maratonem nie przedstawia właściwie nic ciekawego. Jest jednakże często odwiedzane, przez pietyzm dla historii, także z powodu zainteresowań sportowych. Bitwa maratońska nie należała do wielkich: a jednak, jak to czasem bywa, odegrała zasadniczą rolę, zapoczątkowując zwycięski odpór, dany przez młodą Europę starej Azji. Na równinie maratońskiej oglądamy Soro, pamiątkowy kurhan, niedługo po bitwie usypany ku czci poległych. Rozkopany w 1890 roku, potwierdził ów kopiec nagrobny relację Herodota, że w kurhanie pogrzebano zwłoki 192 hoplitów — tylko tyle bowiem było greckich ofiar w maratońskiej batalii. Umocnił zarazem pogląd sceptyków, że siły obronne nie liczyły więcej niż 10 tysięcy ludzi i że walczyły z bynajmniej nie przeważającą „nawałą perską”. Prócz Maratonu historycznego egzystuje i nabrała znaczenia wieś Maraton: kafejki, cerkiewka, a przede wszystkim zapora wodna, zbudowana w latach 1926-31. Zbiornik wody dla Aten, a nad brzegiem jeziora restauracja i kioski usługowe. Na górze Agreliki, u której stóp rozegrała się maratońska, bitwa, stał również Heraklejon, ćwiczyli się w nim atleci do udziału w igrzyskach. Ale z tego Haraklejonu pozostały tak nikłe ślady, iż pasą się tu swobodnie owce, które turyści płoszą nader rzadko.